Dziewczyny pochwalę się - jestem dziś po transferze pięknej blastocyty 5aa 😊😊 za 10 dni mam zrobić betę. Progesteron miałam dziś 17, więc do lutinusa, który biorę 3x2 tabl doszedł mi zastrzyk z prolutexu..
Problem przy stymulacji komorek do in vitro. Jestem po 3 inseminacjach i 2 probach in vitro. Mam problem z wystymulowaniem komorek jajowych do in vitro. Za pierwszym razem "szlam" na lekach: Sinarel, a potem Gonal F, a za drugim Decapeptyl, a potem Gonal F + Menogon. Po kilku dniach brania Gonalu w moich jajnikach nic nie drgnelo, nawet po
Mam 38 lat, AMH na poziomie 0,724. Za mną trzy nieudane inseminacje. Mąż ma niskie parametry nasienia, u mnie sklasyfikowano niepłodność idiopatyczną. Jestem przed rozpoczęciem pierwszej procedury in vitro. Lekarz zaproponował długi protokół.
Ja się dochowałam za pierwszym razem 1 zarodek 3 i 1 zarodek 4 blasterowych, a w ostatnim podejściu 5-blasterowych. Za każdym razem byłam stymulowana dużymi dawkami leków, niestety poprawy w zarodkach nie ma, co wg lekarza jest winą budowy plemników :(N, 19-05-2013 Forum: Pogaduchy płockich Mam - Re: in vitro
PRZYGOTOWANIA DO IN VITRO: najświeższe informacje, zdjęcia, video o PRZYGOTOWANIA DO IN VITRO; przygotowania do in vitro
W przypadku pozytywnym zygoty zostają pobrane i umieszczone w nowym środowisku, pozbawionym plemników, w którym pozostają przez następny dzień. Po około 42-52 godzinach od momentu zapłodnienia 1, 2 lub w wyjątkowych przypadkach 3 embriony, w stadium 4-8 blastomerów, transferuje się do jamy macicy.
Klinika in vitro Warszawa – skutecznie leczymy niepłodność. Klinika Bocian w Warszawie to ceniony w stolicy ośrodek diagnostyki i leczenia niepłodności, w którym z powodzeniem wykonywane są procedury zapłodnienia in vitro. Doskonała kadra lekarska, certyfikowani embriolodzy i diagności laboratoryjni oraz profesjonalne, pełne
Ja płaciłam za każdym razem za AH, nie robią tylko w przypadku kiedy blastka już sama wychodzi z otoczki. Jestem z invicta:) A właściwie mam nadzieję że nigdy tam nie wrócę Wysłany: 21 lutego 2019, 16:14
Forum; Szukaj w Wszędzie; Tematy; To forum; Ten temat; ZA KTÓRYM RAZEM ? Zarchiwizowany. Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.
Wracając do in vitro, polecam wszystkim małżeństwom, które mają kłopot z poczęciem maluszka. Nie jest istotne, które z Was ma kłopot, tą decyzje podejmujecie razem i we dwoje przez tą drogę przechodzicie. Nam się udało za pierwszym razem i jesteśmy bardzo szczęśliwymi rodzicami po prawie pięciu latach starań.
QWDsx69. Wielki TEST kobiecej płodności! Sprawdź swoją płodność i otrzymaj spersonalizowane wskazówki Wielki Quiz o plemnikach! 80% odpowiada źle - sprawdzisz się? 🎁 Prezent - 40% rabatu na badanie nasienia ODBIERZ TERAZ lub po quizie. Postów: 34 1 Pierwsze , 38 l, klinika Bocian Poznań Marylkaa wrote: Witajcie, to moje pierwsze podejście do in vitro, więc jestem naprawdę zielona. Z góry przepraszam, jeśli pytanie jest głupie. Naczytałam się o hiperstymulacji i strasznie panikuję. Wczoraj skończyłam stymulację (krótki protokół z antagonistą) – stan na wczoraj to około 9 pęcherzyków, dzisiejszy estradiol 1640 – dziś wezmę ovitrelle – czego mogę się spodziewać po tym zastrzyku? Czy właśnie po nim mogą pojawić się objawy przestymulowania? Punkcję mam w niedzielę. Ja nie poczułam różnicy po tym zastrzyku. No może czułam bardziej jajniki, ale było w nich trochę pęcherzyków więc to logiczne Punkcja nie jest taka zła. Będzie dobrze! Trzymam kciuki. Margaretkaa wrote: O pierwsze. 36 lat, Invimed Wrocław Witam koleżankę z tej samej kliniki Postów: 281 407 Marylkaa wrote: Witajcie, to moje pierwsze podejście do in vitro, więc jestem naprawdę zielona. Z góry przepraszam, jeśli pytanie jest głupie. Naczytałam się o hiperstymulacji i strasznie panikuję. Wczoraj skończyłam stymulację (krótki protokół z antagonistą) – stan na wczoraj to około 9 pęcherzyków, dzisiejszy estradiol 1640 – dziś wezmę ovitrelle – czego mogę się spodziewać po tym zastrzyku? Czy właśnie po nim mogą pojawić się objawy przestymulowania? Punkcję mam w niedzielę. Zastrzyk ovitrelle nie ma wpływu na przestymulowanie. Aby nie doszło do przestymulowania ważna jest dawka leku na stymulację. Jeśli kest dobrze dobrana to będzie ok. A to czy jest ok czy nie można poznać już po ilości pęcherzyków. Dziewięć nie wskazuje na przestymulowanie. Dziewczynom czasem po 25 pęcherzyków urośnie, wtedy jest klasyczna hiperka alimak1408 lubi tę wiadomość Postów: 281 407 Margaretkaa wrote: Więc u mnie wychodzi na to że komorki były dobrej jakości jeśli z dwunastu udało się 10 zapłodnić, ale co z tego jak żadna nie przetrwała Skoro zaplodniono wszystkie 10 to nie można powiedzieć że nie przetrwały komórki, lecz że nie przetrwały zarodki. To równie dobrze może wskazywać na słabej jakości materiał genetyczny mężczyzny...Robiliście badanie fragmentacji Dna plemników? Może jakaś dieta i suplementy by pomogły... Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 listopada 2021, 19:22 Postów: 34 1 Tak się zastanawiam, jaki wpływ ma jakość zarodków na powodzenie ciąży Czy w ogóle jest jakaś reguła ? Postów: 281 407 Karmail 🍀 wrote: A czy jest tu jakaś Para w której przyczyna niemożności normalnego zapłodnienia leży po stronie mężczyzny? Bo u mnie okazało się, że jest ok. Q sumie od początku wina leży po stronie męża. Jestem ciekawa czy ktoś szczęśliwie zaszedł zaszedł ciążę? Jak wyglądają takie przygotowania mężczyzny. Mąż ma zbyt mało aktywnych plemników Jeśli nie podchodziliscie do in vitro to nie można stwierdzić że wina leży tylko po stronie męża. Skąd wiesz czy Twoje komórki jajowe są dobrej jakości i są zdolne do zapłodnienia? Takie rzeczy wychodzą na in vitro dopiero...skad wiesz czy masz idealne endometrium do którego jest w stanie przykleić się zarodek? Skąd wiesz jak działa Twój cały układ immunologiczny w kontekście przyjęcia płodu jako ciała nie obcego? W tym wszystkim jest tak dużo mechanizmów i rzeczy które muszą zadziałać, że ja osobiście jestem daleka od formułowania stwierdzeń mojej winy albo jego winy... Potwierdzę, że niezależnie od tego wszystkiego - tak nawet w beznadziejnych przypadkach można zajść ciążę. Czytam wątki na ovufriend od kilku lat i dziewczyny naprawdę miały mega problemy łącznie np. z transolakcją robertsonowską u mężczyzny, gdzie szanse są marne, ale jednak ciąże uzyskaly i było ok, to samo i z liczbą plemników i innymi problemami, też immunologocznymi Postów: 26 4 alimak1408 wrote: Witam koleżankę z tej samej kliniki Ooo proszę 😉 pewnie nie raz się już tam spotkałyśmy 🤔 alimak1408 lubi tę wiadomość Postów: 281 407 Ania2705 wrote: U mnie tez lipa… zrobiłam bete i niestety ciąży brak. Tylko się załamać Nie poddawaj się ! Walcz! Statystyki mówią, że zwykle in vitro za którymś razem się udaje, nie za pierwszym. Postów: 26 4 AnkaStaranka wrote: Skoro zaplodniono wszystkie 10 to nie można powiedzieć że nie przetrwały komórki, lecz że nie przetrwały zarodki. To równie dobrze może wskazywać na słabej jakości materiał genetyczny mężczyzny...Robiliście badanie fragmentacji Dna plemników? Może jakaś dieta i suplementy by pomogły... Nie robiliśmy tego badania ale być może na kolejnej wizycie lekarz je zleci. Postów: 34 1 AnkaStaranka wrote: Nie poddawaj się ! Walcz! Statystyki mówią, że zwykle in vitro za którymś razem się udaje, nie za pierwszym. To moje drugie podejście Pierwsze zakończone ciąża … niestety puste jajo płodowe i łyżeczkowanie Wiem, ze się udaje. Na forum jest dużo takich dziewczyn i to daje nadzieje. Tobie się udało ? Postów: 281 407 Ania2705 wrote: Tak się zastanawiam, jaki wpływ ma jakość zarodków na powodzenie ciąży Czy w ogóle jest jakaś reguła ? Oczywiście, że ma wpływ. Im słabsza jakość tym mniej prawdopodobne, że dotrwa do stadium blastocysty, a jeśli już dotrwa i zostanie przetransferowany to jeśli jest słaba jakość materiału genetycznego to są zaburzenia dalszych podziałów komórek itp...generalnie słaba jakość zarodka sprzyja poronieniu czy powstaniu pustego jaja płodowego...DLatego więc tyle się mówi o zdrowym odżywianiu, braku stresu, odpowiednim stylu życia przed ciążą, suplementowaniu, nie przegrzewaniu jąder przez mężczyzn ciasnymi spodniami, laptopem czy sauną - bo to wszystko ma wpływ na jakość materiału genetycznego Postów: 281 407 Margaretkaa wrote: Nie robiliśmy tego badania ale być może na kolejnej wizycie lekarz je zleci. U mojego męża badanie ogólne nasienia było zawsze dobre. A jak zrobił fragmentację DNA plemników to wyszło znacznie poniżej normy, a wynik wskazywał wręcz na brak szans na naturalne zapłodnienie- tyle plemników było uszkodzonych genetycznie - pomimo że było ich dużo, były ruchliwe, no może morfologia trochę pozostawała do życzenia... przy ostatnim in vitro skorzystaliśmy z dodatkowych procedur związanych z lepszą selekcją plemników. To była taka selekcja na płytce gdzie embriolog sprawdzał które się wiążą z hiauloronem czy czymś takim Postów: 281 407 Ania2705 wrote: To moje drugie podejście Pierwsze zakończone ciąża … niestety puste jajo płodowe i łyżeczkowanie Wiem, ze się udaje. Na forum jest dużo takich dziewczyn i to daje nadzieje. Tobie się udało ? Udało się i narazie jest dobrze. Jestem w 7 tygodniu. Serduszko bije. Jest ok. Wczesniej podobnie jak TY miałam puste jajo płodowe. Lekarz mówił, że to może przez gorsze plemniki, dlatego przy ostatnim podejściu wzięliśmy dodatkowe procedury związane z ich selekcją. Jak juz raz zaszłaś w ciążę to na pewno zajdziesz. Mój lekarz był praktycznie tego pewien. Ważne że zadziało u Ciebie zagniezdzenie zarodka (przylepienie się do ściany endometrium, które musi być po prostu odpowiednie a jednoczesnie żeby układ odpornościowy go nie zwalczał, bo wtedy się nie zagnieździ), bo bez tego nie miałabyś ciąży a u wielu dziewczyn jest z tym problem. Przy kolejnym podejściu może będzie lepszy materiał i pójdzie. Próbuj do skutku, jak już byłaś w ciąży to będziesz. Kwestia tylko innej komorki, innego plemnika... Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 listopada 2021, 23:15 Postów: 34 1 AnkaStaranka wrote: Udało się i narazie jest dobrze. Jestem w 8 tygodniu. Serduszko bije. Jest ok. Wczesniej podobnie jak TY miałam puste jajo płodowe. Lekarz mówił, że to może przez gorsze plemniki, dlatego przy ostatnim podejściu wzięliśmy dodatkowe procedury związane z ich selekcją. Jak juz raz zaszłaś w ciążę to na pewno zajdziesz. Mój lekarz był praktycznie tego pewien. Ważne że zadziało u Ciebie zagniezdzenie zarodka, bo bez tego nie miałabyś ciąży. Przy kolejnym podejściu może będzie lepszy materiał i pójdzie. Próbuj do skutku, jak już byłaś w ciąży to będziesz. Kwestia tylko innej komorki, innego plemnika... Postów: 26 4 AnkaStaranka wrote: U mojego męża badanie ogólne nasienia było zawsze dobre. A jak zrobił fragmentację DNA plemników to wyszło znacznie poniżej normy, a wynik wskazywał wręcz na brak szans na naturalne zapłodnienie- tyle plemników było uszkodzonych genetycznie - pomimo że było ich dużo, były ruchliwe, no może morfologia trochę pozostawała do życzenia... przy ostatnim in vitro skorzystaliśmy z dodatkowych procedur związanych z lepszą selekcją plemników. To była taka selekcja na płytce gdzie embriolog sprawdzał które się wiążą z hiauloronem czy czymś takim Trzeba wykluczyć wszystko. DNA plemników jak również podłoże immunologiczne. Po pierwszej nieudanej próbie nie chce się znowu rozczarować, żeby nawet 1 z 10 nie przetrwał? 🤔 A Ty już długo się starasz? Postów: 34 1 Za którym razem zaszłaś ? My mamy jeszcze 1 zarodek z pierwszej stymulacji i zamrożonych 8 oocytow do zapłodnienia. Muszę zapytać lekarza o ta selekcje plemników Postów: 26 4 Margaretkaa wrote: Trzeba wykluczyć wszystko. DNA plemników jak również podłoże immunologiczne. Po pierwszej nieudanej próbie nie chce się znowu rozczarować, żeby nawet 1 z 10 nie przetrwał? 🤔 A Ty już długo się starasz? Dobra, nie było pytania. Już przeczytałam. 8 tydzień u Ciebie. Trzymam kciuki 🤗🍀 AnkaStaranka lubi tę wiadomość Postów: 281 407 Margaretkaa wrote: Dobra, nie było pytania. Już przeczytałam. 8 tydzień u Ciebie. Trzymam kciuki 🤗🍀 Właśnie zrobiłam sobie suwaczek i na nim znów pokazuje mi 6 tygodni i 6 dni (Czyli jakby końcówka 7 tygodnia). Z kolei aplikacja na komórkę która ściągnęłam- Preglife wskazuje: 8 tydzień plus pisze w nawiasie 7+2. Więc już sama nie wiem. Wszędzie wpisuje tą samą datę pierwszego dnia ostatniej miesiączki... Postów: 281 407 Margaretkaa wrote: Trzeba wykluczyć wszystko. DNA plemników jak również podłoże immunologiczne. Po pierwszej nieudanej próbie nie chce się znowu rozczarować, żeby nawet 1 z 10 nie przetrwał? 🤔 A Ty już długo się starasz? Przeszło 6 lat. Udało się przy 3im transferze, dlatego uważam, że jak się 1y 2i czy tam któryś nie uda warto walczyć dalej Zainteresują Cię również: Klinika niepłodności - 50 pytań, na które warto znać odpowiedź przy pierwszej wizycie. Chciałabyś mieć pewność, że dobrze przygotowałaś się do swojej pierwszej wizyty u lekarza, dotyczącej problemów z zajściem w ciążę? Skorzystaj z naszego formularza płodności – są to pytania, które dobry specjalista prawdopodobnie zada Ci podczas pierwszej wizyty , która pomoże zdiagnozować niepłodność. W ten sposób o niczym nie zapomnisz i będziesz mieć pod ręką wszystkie szczegóły dotyczące Twojego zdrowia, płodności lub historii chorób w Twojej rodzinie! CZYTAJ WIĘCEJ Kwas foliowy podczas starania o dziecko, kwas foliowy w ciąży - dlaczego tak ważny? Kwas foliowy to witamina z grupy B, o której żadna starająca się o ciążę kobieta, nie powinna zapominać! Kwas foliowy ma ogromny wpływ na rozwój płodu, prawidłowy przebieg ciąży, ale i również płodność kobiety! Dodatkowo przeczytaj dlaczego suplementacja kwasu foliowego zalecana jest czasem również dla mężczyzn. CZYTAJ WIĘCEJ Koronawirus a problemy z płodnością - o emocjach w obliczu pandemii Pandemia koronawirusa szczególnie mocno uderza w pary starające się o dziecko lub zmagające się z niepłodnością. Jak radzić sobie z emocjami w tym trudnym czasie? Na czym skupić swoją energię i uwagę? Jak obecny czas może przysłużyć się płodności? Czy z obecnej sytuacji można wyciągnąć dobrą lekcję? O tym wszystkim opowiada doświadczona psycholog, każdego dnia wspierająca pary w drodze do rodzicielstwa - Justyna Kuczmierowska. CZYTAJ WIĘCEJ Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety. Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu. Dowiedz się więcej. PRZEJDŹ DO STRONY
historia Lilii, Droga do macierzyństwa potrafi być długa zawiła i pełna wątpliwości. W głowie czasami rodzi się pytanie czy oby na pewno zostanie mamą jest mi dane? Pierwszy raz o dziecku pomyślałam jeszcze przed ślubem będąc na drugim roku studiów. To był dobry czas planowaliśmy z uśmiechem naszą niedaleką przyszłość – oczywiście wszystko w różowych barwach – ślub, mieszkanie, dziecko. Jednym zdaniem szczęśliwa rodzina jak z obrazka. Wtedy jeszcze do głowy mi nie przyszło jak długo przyjdzie nam czekać na ten mały cud. Do pierwszych starań podchodziliśmy bardzo na luzie co ma być to będzie przecież mamy czas jesteśmy młodzi wszystkim dookoła się udaje to i nam się uda. Teraz patrząc w przeszłość wiem jak bardzo się myliliśmy. Mijały lata a my wciąż na luzie podchodziliśmy do tematu rodzicielstwa. Podróże, realizowanie swoich pasji, praca, dodatkowa praca i myśl z tyłu głowy, że pewnie zbyt mało intensywnie się staramy. Zaczęliśmy starać się bardziej… Pierwszy miesiąc, drugi, trzeci… i wciąż nic. Tak minął kolejny rok. Wtedy po raz pierwszy zapaliła nam się czerwona lampka, że może jednak coś jest nie w porządku skoro z tych starań nic nie wychodzi? Po wizycie u ginekologa i moim „przeglądzie”, lekarz zlecił badanie nasienia męża wraz z konsultacją urologa. Pierwsze wyniki i pierwszy wylany „kubeł zimnej wody na głowę”. Astenoteratozoospermia. Wyniki nasienia nie najlepsze, wady główki 98% ruch postępowy 28% w tym 1% z prawidłową budową morfologiczną do tego żylaki powrózka nasiennego. Urolog zapewnił nas, że to one są przyczyną, że wystarczą witaminy i usunięcie żylaków, a nasienie na pewno się poprawi. Jak wielkie było nasze zdziwienie kiedy po zabiegu i trzech miesiącach brania suplementów wyniki wcale się nie poprawiły, a uległy jeszcze pogorszeniu. Wtedy wiedzieliśmy już, że sami sobie z tym nie poradzimy i musimy szukać pomocy, że jedyna droga po rodzicielstwo to in vitro. Chciałam wtedy, aby osoba, która nas przez tą trudną drogę poprowadzi była kobietą. Jedna klinika w mieście i jedna kobieta Czerwiec 2019 Pierwsza wizyta w klinice, na której zlecono mi podstawowe badania, żeby sprawdzić czy z moim organizmem wszystko w porządku. Okazało się, że nie do końca. Hiperhomocysteinemia. Zlecono mi badania genetyczne w których wyszła mutacja genu MTHFR. Kolejny kubeł zimnej wody i oczywiście samodiagnoza z wujkiem google. „Mutacja w obrębie genu MTHFR może prowadzić do problemów z zajściem w ciążę, a także zwiększyć ryzyko poronienia” Pierwsza moja myśl nigdy nie zostanę MAMĄ Na szczęście słowa lekarki mnie uspokoiły. Jest nadzieja musimy tylko doprowadzić homocysteinę do porządku. W kilka miesięcy udaje się ją obniżyć i możemy zaczynać. Pełni radości, nadziei i zaufania do lekarza prowadzącego, podchodzimy do stymulacji. Pierwszy podgląd jajeczek, na którym dowiadujemy się że jest ich całkiem sporo około 13 – wiemy jednak, że nie wszystkie będą dojrzałe, ale taka ilość to już dobry znak. Grudzień 2019 Podczas punkcji pobrano u mnie 16 komórek. Z uwagi na ryzyko hiperstymulacji transfer został odroczony. Pozostało nam czekać tylko ile? Nikt nas o tym niestety nie poinformował. Po świętach czekaliśmy na telefon od embriologa. Każdy dźwięk dzwonka telefonu powodował strach gdzieś w środku. Udało się zapłodnić 5 komórek z czego 4 z nich dotrwały do stadium blastocysty i zostały zamrożone. W następnym cyklu mogliśmy podejść do kriotransferu. Styczeń/Luty 2020 Na przełomie miesięcy zalecono mi zbadanie progesteronu i umówienie się na podgląd endometrium. Dzwoniąc do kliniki usłyszałam informację, że pani dr już nie współpracuje z kliniką. Nogi mi się ugięły od razu zrodziło się pytanie – ale jak to lekarz, któremu tak ufałam, który miał sprawić, że w końcu zostanę mamą tak po prostu już z nimi nie pracuje? Poczułam jakbym ktoś uderzył mnie prosto w twarz. Skontaktowałam się ze swoją dr i faktycznie ma zakaz przyjmowania pacjentek może przyjąć tylko te w wysokiej ciąży. Przepłakałam połowę dnia, z żalem w sercu, że ktoś pod koniec drogi odbiera mi szansę i nadzieję. Napisałam maila do kliniki z prośbą o pozostanie do czasu transferu z moim lekarzem. Oczywiście dostałam odmowę i zapewnienia, że w klinice jest mnóstwo tak samo dobrych specjalistów. Yhy… pomyślałam i „upadłam” by po chwili podnieść się i walczyć o marzenie zostania mamą. Nie było łatwo, ale musiałam wybrać nowego lekarza. Na wizycie usłyszeliśmy, że jest ok i że do transferu możemy podejść. Żadnej informacji na temat endometrium przyjmowania leków czy transferu. W zamian usłyszałam tylko, że jeśli się nie uda to muszę zrobić histeroskopię, a ciąża to nie choroba, więc o zwolnieniu mogę zapomnieć. Po tej jednej wizycie wiedziałam już, że ten lekarz to kompletna pomyłka. Transfer Nadszedł dzień transferu tak długo oczekiwany. Od lekarza nie wiedziałam nic, kto go wykona, jak będzie wyglądał po prostu nic, tylko tyle co udało mi się wyczytać z forum Ovu. Szliśmy w ciemno bez żadnych oczekiwań bez wsparcia lekarza bez nadziei. Zabraliśmy ze sobą tylko dobry humor. Dzień po transferze dostałam bóli brzucha jak na miesiączkę, próbowałam się skontaktować z lekarzem, oczywiście nie odpowiedział do dziś. Na szczęście miałam jeszcze numer do pani dr, która mnie uspokoiła. Wszystko wytłumaczyła, powiedziała jakie leki mogę przyjmować i kiedy zrobić betę. Minął równo tydzień, pojechałam na pobranie krwi z rana, by po południu dowiedzieć się czy zostanę mamą. Wyniki sprawdzałam co godzinę aż w końcu przyszły – beta HCG 104. Ze łzami w oczach i niedowierzaniem szukałam przecinka za tą jedynką bo tak mocno nie mogłam uwierzyć w to, że za pierwszym razem może się udać. Nasze marzenie się spełniło, a nasz mały cud daje nam codziennie mnóstwo radości i powodów do dumy.
Re: in vitro Hej Iza, dziś 15 3,2,1 0 zaczynasz!Nie powinnaś absolutnie myśleć źle. Stosuj afirmacje. Myśl pozytywnie. NIe wolno myśleć inaczej. musisz iść z dobrym nastawieniem, z dobrymi myślami. Wszystko się uda. Jesteś w 20 % niepłodnych par, to będziesz w 35 % tych co się udaje. Proste. A że humory po dipherelince to wcale nie dziwota, ja się męczyłam 4 miesiące, i byłam ponoć nie do wytrzymania. Więc wiem co to za ból ta okropna dipherelina. A @ w tym czasie nie miałąm, więc o małpach nie moge powiedzieć, bo u mnie o to właśnie chodziło, żeby @ nie było. Ja zaczne po nowym roku. Najpierw wizyta, potem badania a potem………już nie mogę sie jeszcze w grudniu 2 inseminacja. Tfu tfu. Trzymam mocno kciuki, nie daj sie złym myślom. Ładuj w siebie to przekleństwo, żeby wkrótce mieć Weteranka-3lata za mną-czekam na 2 IUI