The three typical symptoms of Löfgren syndrome are joint pain and stiffness, enlarged lymph nodes in the chest, and a unique rash called “erythema nodosum.”. dragana991/iStock via Getty Images. Löfgren syndrome resists easy explanation. It's an inflammatory condition that has a telltale triad, or set of three symptoms.
W większości domów znajdziemy dziś psa, kota lub inne zwierzę, i to niezależnie od wieku czy trybu życia domowników. W konsekwencji zwiększa się popyt na zwierzęta domowe, co wraz z wadliwym prawodawstwem zwiększa problem związany z istnieniem pseudohodowli. W roku 2012 znowelizowano ustawę o ochronie praw zwierząt, wprowadzając
tToV. Koty to wspaniałe zwierzęta. Niestety, spora ich liczba w naszym kraju cierpi z powodu bezdomności, a co za tym idzie, także skrajnego niedożywienia i głodu. Według danych z 2016 roku przekazanych przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK), w schroniskach w Polsce znajduje się jakieś 30 tysięcy kotów. Liczba ta niestety stale rośnie. A co powiedzieć o kotach wolno żyjących w skupiskach, które mogą liczyć wyłącznie na to, że będzie je dokarmiał jakiś dobry człowiek lub że uda im się coś upolować? Takich zwierząt nie brakuje na żadnym osiedlu, czy to w mieście czy na wioskach. Zwierzęta te, często z powodu braku odpowiedniego przygotowania do życia na etapie „niemowlęctwa”, cierpią później na różnego rodzaju zaburzenia zdrowotne – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Jednym z nich jest syndrom głodu. Często mają z nim do czynienia osoby, które decydują się przygarnąć takie zwierzę z ulicy bądź z schroniska. Czym się objawia owo zaburzenie? Z czego wynika? I co ważniejsze, jak można z nim walczyć? Syndrom głodu u kota bezdomnego – co to znaczy? Koty to zwierzęta niezwykle wrażliwe i podatne na stres. Gdy rodzą się i dorastają w bardzo złych warunkach, w ich psychice pozostaje trwały ślad, który niejako popycha ich do zachowań mających zapewnić im przetrwanie. Co ważne, takie zachowania nie przemijają wraz z chwilą znalezienia ciepłego, troskliwego domu. Stąd często powtarza się pewien schemat: kocię lub dorosły kot odratowany z tragicznych warunków życia, pomimo zapewnienia mu regularnych posiłków, wciąż wręcz pochłania je w możliwie dostępnych ilościach, a nawet kradnie jedzenie, które znajdzie się w zasięgu jego wzroku, niezależnie od tego, czy jest to kawałek mięsa, suchy chleb czy jeszcze coś innego. Tak właśnie wygląda syndrom głodu w praktyce. Syndrom głodu to zaburzenie powstające w kociej psychice, które dotyka zwierząt doświadczających w swoim życiu głodu. Chodzi konkretnie o koty, które często nie jadły przez kilka dni, a odczuwany głód był tak silny, że realnie zagrażał ich zdrowiu, a nawet życiu. Niezależnie od tego, czy kot doświadczył tego jeszcze w dzieciństwie, czy już jako dorosłe zwierzę, pojawiająca się konieczność walki o życie poprzez zdobycie pożywienia zostawia w jego psychice niezatarty ślad. W efekcie, nawet kot żyjący już wiele lat w dobrych warunkach, z dostępem do pokarmu, będzie każdy posiłek dosłownie pochłaniał z przekonaniem, że kolejnego może już nie być… Jak syndrom głodu oddziałuje na kota? Osoby niezgłębiające tematu mogą po prostu uznać, że taka jest natura jego kota i po prostu jej nie zmienią. Inne, co gorsza, mogą denerwować się na zwierzę oraz na nie krzyczeć, po to by zaprzestało takich działań. Oba podejścia są wysoce niewłaściwe. Po pierwsze, kot nie dopomina się stale jedzenia lub też nie kradnie go po to, by zrobić nam na złość. Można powiedzieć, że syndrom głodu to choroba psychiczna, a ignorowaniem go bądź karaniem wcale jej nie wyleczymy. Co więcej, życie kota z syndromem głodu jest bardzo trudne. Zwierzę to wciąż pozostaje w napięciu, panicznie obawiając się uczucia głodu, a jego życie właściwie kręci się wokół pór karmienia, na które niecierpliwie wyczekuje, już po przełknięciu ostatniego kęsa posiłku. To sprawia też, że kot jest podatny na problemy trawienne, gdyż często je zbyt szybko, połykając duże kawałki jedzenia, a przy swobodnym dostępie do karmy na pewno dojdzie do przejedzenia. U niektórych kotów wywołuje to rozwolnienia i wymioty. Niestety, taki kot jest w stanie nawet ponownie zjeść zwymiotowaną porcję… To bardzo przykre. Inne ryzyko wiąże się z tym, iż kot skłonny jest zjeść dosłownie wszystko, a więc także produkty, które są dla niego trujące. Nawet przy zwracaniu na to ogromnej uwagi możemy w którymś momencie nie zauważyć, że kot ukradł coś z naszego talerza, co jest dla niego trujące. Dlatego kotu z syndromem głodu należy bezwzględnie pomóc. W jaki sposób to zrobić? Jak pomóc kotu z syndromem głodu? Jeżeli podejmujemy walkę z tym problemem, musimy na wstępie uzbroić się w cierpliwość. To nie jest temat do przerobienia w kilka dni czy nawet tygodni. Niektórzy opiekunowie kotów pełen sukces osiągnęli dopiero po kilku latach. Niemniej walka ta ma sens, a obserwowanie jak poprawia się jakość życia naszego pupila to najlepsza nagroda. Od czego więc zacząć? Przede wszystkim skupiamy się na rutynizacji procesu karmienia. Koty to zwierzęta niezwykle uporządkowane, kochające stały rytm dnia oraz powtarzające się w nim rytuały. Jednym z nich są także pory karmienia. Możemy to wykorzystać, by nauczyć naszego pupila, że posiłki powtarzają się o ustalonych porach, a co za tym idzie, nie trzeba obawiać się głodu. W przypadku kotów z syndromem głodu staramy się karmić je częściej (minimum sześć razy dziennie), lecz mniejszymi porcjami. Dla właścicieli może to być pewnym utrudnieniem, zwłaszcza gdy większość czasu spędzają poza domem. Tutaj z pomocą przychodzą elektryczne miseczki z dozownikiem, które o ustalonej porze „wydają” porcję jedzenia kotu. W sieci nie brakuje różnych modeli takich misek, z pewnością więc każdy opiekun znajdzie coś odpowiedniego. Co nam da takie postępowanie? Otóż pozwolimy kotu żywić się w sposób zgodny z jego naturą – koty żyjące dziko polują często, na małe ofiary, zatem ich posiłki także są niewielkie, ale zdarzają się w krótkich odstępach czasu. Unikamy też problemów trawiennych z powodu przejedzenia. Warto tu też nadmienić, że najlepsza okaże się mokra karma wysokiej jakości, gdyż zapewnia ona kotu nasycenie, dłużej utrzymując go w stanie najedzenia. Karmy niskiej jakości z wypełniaczami zbożowymi niestety nie dają uczucia sytości, przez co kot szybko domaga się kolejnej porcji, a do tego powodują nadwagę i szereg innych chorób… Kolejna sprawa, o którą trzeba zadbać to uniemożliwienie kotu podjadania czy też wykradania jedzenia. Pilnujmy, by nie buszował po kuchni i nie mógł dobrać się na przykład do resztek z obiadu. Czy warto podjąć wyzwanie? Jak już wspomnieliśmy, praca nad zwalczeniem syndromu głodu może trwać od kilku miesięcy do kilku lat. Jednak sukces jest jak najbardziej realny i osiągalny! Dlatego jeśli jesteśmy zdecydowani na walkę, warto okazać wytrwałość i cierpliwość. Chodzi w końcu o komfort i szczęście naszego ukochanego kota, a nie ukrywajmy – nasze także. 😉
Od czasu do czasu wśród moich pacjentów powtarza się ten sam schemat: kot odratowany z bardzo złych warunków, czasem młody a czasem dorosły, po zabraniu do domu i wyprowadzeniu na przysłowiową „prostą” nadal maniakalnie pożera i kradnie jedzenie. Dzieje się tak pomimo tego, że pożywienia ma pod dostatkiem i jest ono dobrej jakości. W takim przypadku najprawdopodobniej mamy do czynienia z czymś, co określam mianem „syndromu głodu”. Jest to rodzaj zaburzenia powstającego w kociej psychice, które zazwyczaj dotyka zwierząt doświadczających potwornego, przejmującego głodu. Tak ogromnego, że realnie zagrażał ich przetrwaniu. Nie ma znaczenia czy te doświadczenia dotyczyły kociaka czy też pojawiły się już w wieku dorosłym – związana z nimi konieczność walki o życie (dosłownie!) wywołuje niesamowicie silne ślady w kociej głowie, a reakcje z nimi związane nie podlegają racjonalnej ocenie. Kot cały czas zachowuje się dosłownie tak, jakby kolejnego posiłku miało nie być. A co gorsza – on w to głęboko wierzy… Oznaki syndromu głodu. Do najczęstszych oznak syndromu głodu można zaliczyć następujące kocie zachowania: łapczywe pożeranie zawartości miski „na raz”, bez umiejętności podzielenia nawet bardzo dużej porcji, wyjadanie jedzenia innym kotom jeśli te cokolwiek zostawią, jedzenie „na wyścigi” z innymi zwierzętami, a po skończeniu własnego posiłku próba przywłaszczenia sobie cudzej porcji, brak gryzienia kęsów na mniejsze kawałki – zamiast tego obserwujemy przełykanie dużych fragmentów jedzenia „byle szybciej”, obrona miski, a więc prezentowanie zachowań takich jak warczenie, prychanie, bicie łapami czy nawet próby kąsania gdy ktokolwiek (człowiek lub inne zwierzę) zbliża się do porcji jedzenia, kradnięcie i zjadanie ludzkiego pożywienia – zgodnie z zasadą „jeśli Ty to jesz, to znaczy, że jest jadalne”, wyjadanie odpadków z kosza na śmieci, zaburzenia pracy przewodu pokarmowego. Zagrożenia związane z syndromem głodu Wbrew pozorom jest ich wiele. Jednym z najistotniejszych jest to, że kot nie zwraca uwagi na to CO je, byle ZJEŚĆ. W swoich poszukiwaniach jedzenia często kieruje się węchem – z tego powodu może zjeść WSZYSTKO, co według niego ma zapachowy związek z pożywieniem: folię po wędlinach, reklamówkę w której było mięso, resztki z obiadu, dosłownie każdą rzecz, do której ma dostęp. To oczywiście może w prostej linii prowadzić do zatrucia pokarmowego, a także do dużo poważniejszych problemów takich jak np. wgłobienie jelita, które powstaje w wyniku przyklejenia się do ściany jelita np. kawałka folii – w takim przypadku działaniem z wyboru jest zazwyczaj operacja na jamie brzusznej w celu ratowania kociego życia. Drugim problemem jest zjadanie rzeczy trujących – takich, które my jemy a kot to obserwuje. Kłania się tu więc cała długa lista pokarmów trawionych przez ludzi, ale toksycznych dla kotów takich jak: winogrona, rodzynki, awokado, rośliny cebulowe, czekolada, ksylitol, orzechy i wiele wiele innych. Dla kota z syndromem głodu nie ma znaczenia, że coś dziwnie pachnie lub smakuje. On i tak to zje. Nie zważając na konsekwencje. Trzecia kwestia dotyczy samego sposobu i tempa jedzenia. Koty z syndromem głodu zazwyczaj nie gryzą – skupiają się jedynie na jak najszybszym przełykaniu pokarmu. A to z kolei może prowadzić do zaburzeń ze strony przewodu pokarmowego. Częstą przypadłością u takich zwierząt są wymioty, ponieważ żołądek nie radzi sobie z dużą ilością wtłoczonego na raz pokarmu i zwraca to, co kot zjadł (w wielu przypadkach to zwrócone pożywienie jest natychmiast zjadane ponownie, bo w mniemaniu kota z syndromem głodu nic nie może się zmarnować). Innym problemem są też biegunki lub rozwolnienia, gdyż duże kawałki karmy nie podlegają prawidłowemu trawieniu, przez co podrażniają jelita. Kolejnym problemem jest przejadanie się, które może w szybkim tempie doprowadzić do nadwagi i otyłości – jeśli kotu z syndromem głodu pozostawimy stały dostęp do jedzenia on nie będzie mieć umiaru, a to bardzo szybko odbije się na kondycji ogólnej organizmu. Jak pracować z syndromem głodu? Przede wszystkim trzeba skupić się na rutynizacji procesu karmienia. Co to oznacza? Dokładnie tyle, że kot musi jeść małe porcje, często, o stałych porach. Tak, wymaga to pewnej dodatkowej organizacji systemu wydawania posiłków, jednak na szczęście żyjemy w czasach, gdy producenci kocich gadżetów wyszli nam na przeciw. W pracy z kotem syndromowym doskonale sprawdzają się bowiem miski elektryczne, ustawiane na odpowiednią godzinę, o której kot otrzymuje swoją porcję jedzenia. Misek jest kilka rodzajów, w zależności od potrzeb (są takie na pojedynczą porcję i takie, w których zmieści się ich kilka). Warto więc przejrzeć pod tym kątem oferty sklepów internetowych, a z pewnością Opiekun znajdzie coś, co pasuje do jego potrzeb. Trzeba też pamiętać, że w naturze kot zjada małe ofiary w dużej ilości, a więc jego posiłki są niewielkie, ale za to częste (warunkuje to obecny w kocim organizmie mechanizm glukoneogenezy). Dlatego też w normalnych warunkach kot powinien jest minimum 3-4 posiłki dziennie, a kot z syndromem głodu nawet 6. Oczywiście najlepiej jest ustalić konkretną dawkę pokarmową z zoodietetykiem (taką, by spełniać realne dzienne zapotrzebowanie metaboliczne zwierzaka na energię). Jeśli jednak nie ma takiej możliwości dobrze jest przynajmniej trzymać się zaleceń ustalonych przez producenta karmy i kontrolować wagę kota oraz jego sylwetkę w oparciu o skalę BCS. Kolejna kwestia to uniemożliwienie kotu podjadania tego, co nie jest dla niego przeznaczone. Z tego powodu opiekun nie zostawia żadnego „ludzkiego” jedzenia na wierzchu, pilnuje, by kot nie buszował po kuchni i nie wyjadał półproduktów ani resztek, na szafkę z koszem na śmieci zakłada specjalną blokadę itd. Pilnowanie kota z syndromem głodu to w dużej mierze pilnowanie siebie. Jeśli nasz kot nie jest jedynakiem, tylko żyje w kociej grupie, bardzo ważne jest zapewnienie osobnego miejsca do spożywania posiłków. W końcu w naturze kot jest samotnym łowcą, który indywidualnie zdobywa i zjada swoją ofiarę. Karmienie wspólne, w jednym pomieszczeniu, w sąsiedztwie, lub co gorsza z jednej dużej miski, nasila zachowana rywalizacyjne, a więc podtrzymuje i utrwala potrzebę jedzenia „na wyścigi”. Taka sytuacja przy zwalczaniu syndromu głodu jest zdecydowanie niepożądana. Ważne jest też, aby wybierać karmy dobrej jakości: mokre, wysokomięsne, takie, którymi kot faktycznie się naje. Jeśli będziemy podawać zwierzakowi jedzenie, które będzie go tylko „zapychać”, ale nie da faktycznego poczucia sytości, walka z syndromem głodu będzie o wiele trudniejsza i dłuższa. Ostatnim elementem, z którego korzystam w pracy nad tym problemem, jest czas. Koty mocno pamiętają negatywne przeżycia, a głód jest jednym z tych doświadczeń, które zapadają w pamięci najsilniej. Dlatego zwalczanie syndromu głodu u kota potrafi zajmować miesiące, a a nawet lata żmudnej pracy (u mojego Stefana trwało to blisko 24 miesiące i w tym wyniku nie odstawał specjalnie od statystycznej średniej). Dlatego, jeśli Opiekun chce z tym problemem pracować, musi nastawić się na dłuższy okres walki i uzbroić w całkiem solidne pokłady cierpliwości. Czy gra jest warta świeczki? W moim odczuciu zdecydowanie tak. Wyprowadzenie kota z syndromu głodu, choć długotrwałe i trudne, niesamowicie ułatwia życie obu stronom: zwierzęciu i Opiekunowi. Dzięki temu można zarówno zostawić kota na cały dzień z większym zapasem jedzenia jeśli jest taka konieczność (np. z powodu nagłego wyjazdu), jak i nie martwić się konfliktem w kociej grupie, który może wybuchnąć wokół kociej miski jako newralgicznego zasobu. Ponadto koty, które wyszły z syndromu głodu, są spokojniejsze, a ich proces trawienny zachodzi w lepszych warunkach. Dlatego, w moim odczuciu, warto pracować z tym problemem. Zarówno dla dobra kota, jak i dla spokoju i komfortu Opiekuna. Stefan i jego drobiowa polędwiczka – jedzona na spokojnie 🙂 Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk, pisząca ten tekst jako Opiekunka cierpiącego na syndrom głodu Stefana. Zwalczenie tego problemu trwało blisko 2 lata – widząc aktualne efekty nie żałuję ani jednego dnia, który poświęciłam na pracę nad tym zagadnieniem. 4 17 votes Article Rating
Mój kot zjada wszystko co uda mu się dopaść, obierki, skórki, suchy chleb, wszystko. Jest wiecznie głodny. Rzuca się dosłownie na jedzenie i cały czas drze się tak, że nie można zjeść normalnie obiadu. Horror, chwila nieuwagi i jest już w nie skutkuje, ani większe ilości jedzenia, ani bez ograniczeń dostęp do suchej karmy. Co robić?Mój kot jest wiecznie głodny, dlaczego on tyle je? Co robić?Brzmi znajomo? Jeżeli tak to dobra wiadomość można temu zaradzić. Zła nie będzie kiedy kot ciągle chce jeść, nie jest normalna. I na pewno nie należy bagatelizować sprawy. Trzeba się futrzakowi przyjrzeć. A jeszcze lepiej na początek zrobić mu wszystkie łapczywego jedzenia u może być wiele. Zazwyczaj są oznaką poważnych problemów zdrowotnych fizycznych lub być to min. zbyt silne zarobaczenie, cukrzyca, nadczynność tarczycy lub zwykła nuda i samotność, czy nawet depresja. Tak, koty również mogą mieć złej jakości również może powodować, że nasz pupil będzie rzucał się na jedzenie. Kot jest bezwzględnie mięsożercą więc podstawowym składnikiem jego jedzenia powinno być mięso. Jeśli nie sprawdzimy dokładnie składu kupowanej karmy to może się okazać, że serwujemy naszemu pupilowi, zamiast odpowiedniej dawki składników odżywczych, same puste kalorie. Które praktycznie przez niego przelatują i zwierzak jest po prostu głodny. No dobrze, jeśli jedzenie jest dobrej jakości i nie jest to choroba to co?Wilczy apetyt naszego kota może świadczyć o problemach z jego psychiką. Może to być tak zwany „syndrom głodu”. Jest to zaburzenie powstające w kociej psychice u tych futrzaków, które doświadczyły w swoim życiu przejmującego głodu. Głodu, który był tak silny i duży, że zagrażał jego zdrowiu. Dlatego kot cały czas zachowuje się tak jakby to był jego ostatni posiłek, on cały czas jest na etapie walki o życie, łapczywego jedzenia u niedokładne gryzienie jedzenia i połykanie dużych ilości kawałków karmy może doprowadzić do podrażnienia układu pokarmowego kota. A to już krok do pojawienia się wymiotów i biegunki a nawet do odwodnienia. Łapczywe jedzenie prowadzi również do zaburzeń związanych z wchłanianiem niezbędnych składników odżywczych, co jak wiadomo ma swoje konsekwencje z „syndromem głodu” nie zwraca uwagi na to co je, ważne dla niego jest by zjeść. Z tego powodu może zjeść wszystko, jeżeli według niego to coś ma odpowiedni zapach związany z pożywieniem, a więc może to być folia po wędlinie, resztki po naszym obiedzie itd. A to z zasady kończy się zatruciem albo niedrożnością jelita i operacją. I jest bardzo niebezpieczne dla naszego przejadanie się w prosty sposób prowadzi do nadwagi i otyłości dlatego u kotów wiecznie głodnych często obserwuje się nadmierny wzrost wagi. Jak wiemy zbyt duża otyłość, nie tylko u kota, może bezpośrednio zagrażać pomóc kotu, który odczuwa ciągły głód?Przede wszystkim należy pamiętać, że w normalnych warunkach kot zjada małe ofiary w dużych ilościach, czyli powinien zjadać kilka małych posiłków o regularnych porach. Nie podajemy, co jest bardzo ważne, dodatkowych karmą dobrej jakości, najlepiej mokrą z dużą zawartością mięsa, taką, którą nasz pupil faktycznie się ważne jest chowanie przed pupilem naszego jedzenia i resztek włącznie tych znajdujących się w koszu na śmieci. Chodzi o to aby uniemożliwić kotu rozwiązaniem pomagającym w walce z syndromem głodu ale też z normalnym łakomstwem naszego pupila może być miska lub specjalna mata spowalniająca jedzenie. Ich zadaniem jest wymuszenie powolnego jedzenia, czyli zmusza kota aby porcje, które bierze do pyszczka były dużo mniejsze co sprzyja lepszemu trawieniu. Jak wiemy powolne przyjmowanie pokarmu jest po prostu matę do lizania płaska co powoduje, że nie podrażnia kocich wibrysów i nie wywołuje kociego trądziku. Kot liżąc rozsmarowany posiłek (mokrą karmę) na macie pobudza zmysły, uwalnia do organizmu uspakajający hormon. Lizanie rozsmarowanych kawałków karmy działa na mruczka kojąco oraz zapobiega łapczywemu jedzeniu. Jednocześnie wydłuża sam czas jedzenia. Uatrakcyjnia posiłek i zapobiega pamiętać, że pozytywnie zmęczony pupil to szczęśliwy i spokojniejszy ani miska spowalniająca ani mata LickiMat nie jest lekarstwem i zanim zaczniemy stosować jakiekolwiek dobre rady, szczególnie te z internetu, to wcześniej warto wybrać się do lekarza weterynarza, który prowadzi naszego kota. Zrobić pupilowi wszystkie niezbędne badania by wykluczyć choroby o innym podłożu i dopiero po postawionej diagnozie wprowadzać akcesoria i gadżety, które mogą w jakikolwiek sposób pomóc w świadomość, że zwalczenie syndromu głodu u kota może zająć wiele miesięcy a nawet całe lata. Jest to długa, żmudna praca dlatego należy uzbroić się w cierpliwość. Każde rozwiązanie pomagające w walce z syndromem głodu jest dobrym rozwiązaniem.„Bo najpiękniejsze koty świata to zdrowe koty!Bo najpiękniejsze koty świata to bezpieczne koty!Bo najpiękniejsze koty świata to szczęśliwe koty!”