Wśród kupionych losów jeden okazał się być wygrywającym i chłopcy otrzymali 600 zł nagrody. Otrzymaną kwotę chłopcy podzielili następująco: każdy otrzymał zwrot kosztów zakupu losów, a pozostałą kwotę podzieli pomiędzy siebie proporcjonalnie do kwot, które przeznaczyli na zakup losów. Dorota 2 celina 6 beata 18 a ania 54 Ania,Beata,Celina i Dorota poszły na grzyby. Ania zebrała 3 razy wiecej od Beaty,Beata 3 razy wiecej od Celiny a Celina 3 razy wiecej od Doroty.Wiadomo , że razem mają więcej niz 50 a mniej niż 100 grzybów. Podzielili się monetami w ten sposób, że każdy dostał tę samą ich liczbę. Gdyby było o czterech piratów mniej, to każdy z nich dostałby o 10 monet więcej. Gdyby zaś było o 50 monet mniej, to każdy pirat dostałby o 5 monet mniej. Zad 4 b) str 106 odmień przez przypadki dwa dowolne liczebniki główne i dwa porządkowe. 13 godzin 4 turysta 19 kilogramów Trzej chłopcy, w wieku 13 i 14 lat, natychmiast podzielili się wiadomością o przerażającym odkryciu z dorosłymi. Ci zaalarmowali policję. Zobacz także 3. Trzej chłopcy podjęli się rozniesienia pewnej liczby ulotek reklamowych. Pierwszy chłopiec, roznosząc ulotki sam, pracowałby 9 godzi,. a drugi i trzeci - po 6 godzin. Ile godzin trzej chłopcy roznosiliby te ulotki, pracując razem (każdy ze swoją wydajnością)? trzech chłopców podzieliło się między siebie pewną liczbę cukierków pierwszy wziął20% całości drugi 30% reszty trzeci 62,5 % tego co zostało po pierwszych dwóch. resztę cukierków podzielili równo między siebie ile procent cukierków dostał każdy z chłopców. Zgłoś nadużycie. Zadanie jest zamknięte. Za cholere nie moge rozwiazac. Kto umie? Trzech przyjaciół wybrało się na pizze. Pizza kosztowała 30 zł więc każdy złożył się po 10 zł. Po jakimś czasie kelnerowi przypomniało się że pizza kosztuje 25zł bo jest promocja , więc oddał im po 1 zł a 2 zł reszty wziął sobie napiwku. Jeżeli oddał im po 1zł to tak jakby Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o Dokończ zdanie tak, aby otrzymać zdanie prawdziwe . Wysokość trapezu A to każdy odcinek prostopadły do obu jego podstaw B je… Rozkazał, by przed fortecami wykopać doły, w których ukrywają się chłopcy i zaatakują wroga, który niczego się nie spodziewa. Boka wygłosił uroczystą mowę, a później zaczął obserwować przeciwników przez lornetkę. Zauważył, że wrogowie podzielili się na dwie grupy i jedna z nich czeka aż ta druga pokona bohaterów. 7t3yZF. Tadeusz Rydzewski w swym domu w Pszczynie, kwiecień 2017 r., fot. Renata Botor-Pławecka Reklama Był najmłodszy. Kazali mu patrzyć, jak torturują Stanisława. Antoniego nie poznał – tak był skatowany. Tadeusz Rydzewski, najpierw męczony w więzieniu w Łomży, potem wywieziony do KL Stutthof, więzień nr 27164. Dziś 92 lata. Nie wybaczył. Renata BOTOR-PŁAWECKA Małe gospodarstwo w Jeziorku, 8 km od Łomży. Siedmioro dzieci: trzy dziewczyny (Maria, Teodora, Felicja) i czterech chłopców (Józef, Stanisław, Antoni, Tadeusz). Ojciec, Franciszek, umiera w 1937 r. Józefa Rydzewska („mateczka” – tylko tak mówi o niej Tadeusz), choć szkół nie kończyła, choć w domu bieda, bardzo dba o kształcenie swoich dzieci. Najstarszy Stanisław ukończy szkołę rolniczą, Teodora (Todzia) wykształci się na nauczycielkę, Felicja skończy szkołę handlową, Antoni do tzw. dużej matury będzie się przygotowywał na tajnych kompletach w Łomży, skończy Szkołę Podchorążych. Najmłodszy w rodzinie, Tadeusz, będzie uczniem tajnego gimnazjum. 1. W 1943 r. Tadeusz ma 18 lat i przygotowuje się do „małej matury”. Pięć godzin tygodniowo uczy się łaciny. Za lekcje nie płaci pieniędzmi, ale słoniną, mąką i innymi produktami żywnościowymi. 15 lipca 1943 r. wraca z zajęć w Łomży. Książkę schował pod koszulą. Nagle… silne uderzenie. Upada. Niemiecki żołnierz każe wstać, rewiduje. Udaje się wciągnąć brzuch tak mocno, że Niemiec cudem książki nie wyczuwa. „Mütze auf! Czapkę zdjąć!” – drze się. Ale odchodzi. Reklama Tadeusz idzie uliczką do centrum. Jest około Na placu Kościuszki w Łomży widzi samochody ciężarowe z plandeką. Czuje niepokój. Bo jadą w kierunku Jeziorka. Po trzech godzinach cała Łomża wie już, co się stało. W Jeziorku rozstrzelano przeszło 50 osób, samą inteligencję, także profesorów z tajnego nauczania. Godzinę po mordzie brat Tadeusza, Antoni, jest na tym miejscu. Rów z ciałami zamordowanych tylko trochę został przykryty ziemią. Niemcy przejechali po nim ciężarówką. Najwyraźniej tak zmęczyli się pracą, że dostali po czekoladzie dla wzmocnienia. Zostają papierki. 2. Józef Rydzewski (1918-1943), fot. z arch. T. Rydzewskiego Rydzewscy wiedzą, że mogą przyjść też po nich. Ich dom jest bazą AK-owską. Józef (rocznik 1918) pseudonim „Bor”, porucznik, dowodzi jednostką wojskową AK gmina Drozdowo. W akcje partyzanckie angażują się Stanisław (ur. 1910) ps. „Karpa”, Antoni (ur. 1922) ps. „Boruta”, a także Tadeusz (ur. 1925) ps. „Czupurny”. Pomagają siostry Maria (ur. 1912) i Teodora (ur. 1914, ps. „Jadzia”). 24 sierpnia 1943 r. rodzina szykuje się więc do ucieczki. Todzi ani Felicji (mieszka w Warszawie, w 1944 r. zginie w czasie powstania) nie ma w domu. Ale są wszyscy czterej bracia. I tej akurat nocy po nich przychodzą. Nie przyda się schron pod pokojem, przy kominie, dokąd prowadzi właz z drabinką ze sznurów. Niemcy, gdy się zorientują, rozbiorą dom do fundamentów. Felicja-Rydzewska-1915-1944 Podczas aresztowania 25-letni Józef wybiega z domu. Ma w ręku ruski granat i pistolet. Rzuca granatem, ale ten nie eksploduje. Józef ginie od niemieckiej kuli. 3. Mateczkę, Marię, Stanisława, Antoniego i Tadeusza przywożą do więzienia w Łomży. Na powitanie strażnik rzuca w Tadeusza pękiem kluczy więziennych (ważą może z 2 kg). Trafia go w głowę. Odtąd chłopak ma słuch uszkodzony w jednym uchu. Wrzucają go do małej celi. Okno wysoko, ale jest dość jasno. Prycza żelazna, zwodzona. W kącie kibelek i trochę śmieci ze słomy, gdzie doskonale mnożą się pchły. Maria-Rydzewska-1912-1970 – Poczuły krew na mojej głowie. Czekały na taką ucztę – mówi Tadeusz. W dawnym carskim więzieniu o grubych murach nocą słychać stukot butów, gdy Niemcy idą po więźnia. Więźniów wywożą do lasu i rozstrzeliwują. Tadeusz o nigdy więc nie śpi, tylko nasłuchuje. Po północy dopiero jest w stanie zasnąć. 4. Cela przesłuchań. Najstarszy z braci, Stanisław, jest przywiązany do stołu. Torturują go. Wprowadzają Tadeusza, bo najmłodszy. Chcą, by to zobaczył. – Bracie, powiedz co wiesz, bo ja nic nie wiem – słyszy głos skatowanego Stanisława. Jedyne jego słowa i ostatnie jego słowa. Jest świadomy. Oni biją. Na śmierć. Stanisław Rydzewski (1910-1943) 5. 11 listopada 1943 r. Więźniowie wyprowadzani są na plac z szubienicą. Odbywa się egzekucja pięciu uciekinierów (zostali złapani). Tadeuszowi jednak w pamięci utkwi przede wszystkim moment wyprowadzania na plac, gdy wychodzą z więzienia trójkami, po schodach. Widzi wtedy przed sobą człowieka – jakby znajomego. Kogoś mu przypomina, ale nie jest pewien… Spogląda na jego marynarkę. Antoni Rydzewski (1922-1993) – Po marynarce… poznałem, że to brat… Antoś to ty? – Nie poznał pan brata? – Tak zbity był… Tak zmieniony… Antoniego w czasie przesłuchań torturują, wieszając na szubienicy więziennej. Gdy jest w powietrzu, puszczają na niego psa, wilczura, który wyrywa mu kawał ciała. Krew się leje. Potem wrzucają go do celi, tak zbitego. Urwie skrawek podszewki ze swojej marynarki, nasączy moczem i przyłoży do rany, by ją w ten sposób zdezynfekować. Gałgan pozostanie w ranie, wrośnie w ciało. 6. Niedziela. Do celi przychodzi dwóch żandarmów w cywilu. Rzucają Tadeusza na pryczę. Jeden bykowcem bije w pośladki, drugi w plecy. I młócą: łup, łup, łup, łup. Może być 100 uderzeń albo więcej. Zmęczyli się. Przerwali. Poszli zapalić papierosa. Wrócili, zdjęli marynarki. Dalej biją. – Kolega odmawiał za mnie „Wieczny odpoczynek”. Słyszał łupanie. A ja nie mogłem wydać żadnego okrzyku, żeby nie rozpoznał mnie mój brat Antek. Żeby on nie słyszał. – Żeby się nie martwił. – Tak. Bo jak jego bili, ja to słyszałem… I… – … było to największe cierpienie… – … 7. Mateczka-Józefa Rydzewska (1883-1971) Z siostrą, mateczką i bratem Antonim spotykają się 13 grudnia 1943 r. – wiezieni w bydlęcych wagonach. Jeszcze nie wiedzą, że jadą do Konzentrationslager Stutthof koło Gdańska. Mateczka nie wie też, że najstarszy z synów, Stanisław, nie żyje. – Dopiero od nas się dowiedziała mateczka… Jak… ona… przeżywała… 8. Obóz koncentracyjny jest podzielony na damskie i męskie baraki. Są inne niż w Auschwitz. Duże, parterowe, z drewna. W jednym baraku 500 osób, dwie sztuby (sale) po 250 osób. Łóżka piętrowe – parter, pierwsze piętro i drugie piętro. Zmarłych wyrzuca się pod blok. Kolumna transportowa zbiera nieboszczyków i zawozi do krematorium. Gdy nie nadążają palić, to układają stos: na przemian trupy, drzewo, trupy, drzewo. Oblewają benzyną, podpalają. Wielkie ognisko pali się trzy dni. Kości, mięśnie. Śmierdzi niesamowicie. Nawet gdy potem rozbudują krematorium, to też nie nadąża. Zrobią gaskamerę. 9. Najgorzej traktowani są Żydzi. Potem reszta. Polacy mają dach nad głową, wodę, długie koryto, by się myć, latryny. A Żydzi nie mają nic. Dlatego są w stanie przeżyć około 10 dni. Tadeusz jest w bloku 12 (bloków męskich jest ok. 20). Ma pasiak, ale numery nie są tatuowane, tylko przyszyte. Winkel czerwony, jako polityczny, z „P” jako Polak. Numer 27164. Brat Antoni (nr 27159) jest w piątym baraku. Zostaje przydzielony do pracy przy transporcie trupów przyczepą. Trzech przy dyszlu, trzech z tyłu ciągnie. 10. Tadeusz dostaje buty dłubane w drewnie, cholernie niewygodne. Pracuje najpierw w lesie, przy robotach melioracyjnych, wyrębie. Choruje. Zgłasza się do rewiru, bo nogi opuchnięte – to opuchlina ropna. Po szpitalu dostaje się do warsztatu krawieckiego. Przydzielają go do maszyny, ma łatać dziury. – Lepiej niż przy wyrębie, ale nie umiałem szyć. Dwa tygodnie posiedziałem w warsztacie i mnie wyrzucili. Szczęśliwie dostałem się znów pod dach – do szewców i rymarzy. Pasy i inne rzeczy. To już prosta robota, szybko się nauczyłem. 11. Obiad: nalewają chochlę jakiejś zupy. Z czego? Z badyli, chwastów, buraków. Jałowa. Na święta jedynie kasza. Miskę każdy ma swoją. Jest czerwona, żelazna. Kolacja: kromka chleba i chyba kosteczka margaryny. Stosunki między więźniami? – Samopomocy nie było. Chodziło o to, by przeżyć. W niedziele odbywał się handel w „kiercelaku” – w szczycie ósmego bloku. Sprzedawali papierosy za kromkę chleba. Palacz nie przeżył – młody czy stary. – Może papieros dawał mu trochę wolności? – Krótko. W obozie panuje hierarchia. Funkcyjni – od razu można było poznać: morda okrągła, czasem niewygoleni całkowicie na łyso. Choćby taki jeden Kozłowski. Jego brat przyszedł po repetę. Blokowy Kozłowski wydawał. Uderzył brata chochlą w głowę. Zabił. Ucieczek mało. Dookoła mokradła. Na środku obozu szubienica. 12. Jedno spotkanie. Ważne. – Jem kromkę chleba. Nagle podchodzi więzień, w moim wieku, i prosi, bym się z nim podzielił. Patrzę na jego winkel, na numer – czerwony, czyli polityczny. Litera „D” – Niemiec. Do tego momentu nie widziałem ani jednego Niemca-człowieka. Nogi się pode mną ugięły. Był to dla mnie szok: że Niemiec jest więźniem jak ja. Nie mieściło mi się to w głowie. To mnie jakby później wzmocniło. Jakbym sobie powiedział: „Tadeusz, jest szansa, jeszcze nie wszystko stracone. Niemiec też może być człowiekiem”. – Dał mu pan tego chleba? – Dałem. Podzieliłem się – z człowiekiem. Z całego okresu wojny to był jedyny Niemiec, który był człowiekiem. A nie zbój, morderca. Wcześniej spotkałem wyłącznie morderców. Słowo „Niemiec” znaczyło tyle co morderca. 13. 25 stycznia 1945 r., ewakuacja KL Stutthof, więźniowie są wyprowadzani po tysiąc osób. Wcześnie rano brat przybiega, by się pożegnać. Około południa wyprowadzają blok Tadeusza i jeszcze jeden. Nie wie, co z mateczką. Siostrę widział raz przez druty. Wyprowadzają ich w południe. Nie ma na sobie pasiaka, tylko jakieś ubranie (kurtka ma na plecach farbą namalowany czerwony krzyż, że więzień). Wychodzą z obozu, nie idą drogami, tylko przez pola, w śniegu. 14. Most. Żandarm chwyta jednego z więźniów za kołnierz, wyrzuca za barierkę, do rzeki, w locie strzela do niego – jak do kaczki. 15. 3 lutego, miejscowość Luzino koło Kartuz. Zamykają ich w kościele. Razem z kolegą Jerzym Zawistowskim decydują się w wtedy na ucieczkę, przez okno, do lasu. Całą noc chodzą w zamieci. Chcą oddalić się od miejscowości Luzino. Rano okazuje się, że odeszli od kościoła tylko ok. 400 m. Chodzili w kółko. Ukrywają się w stodołach. Wieczorami patrzą w okna domów: czy święte obrazy wiszą na ścianach i czy jest bardzo skromnie. Wtedy można zastukać. – To znaczyło: uczciwi i dobrzy ludzie? – Tak. To się sprawdzało. Starsze małżeństwo trzymało kawałek mięsa jako żelazną porcję, na czarną godzinę – i oni nam to dali, podzielili się. Innym razem w równie ubogim domu widzimy, że rodzina siedzi przy stole i z jednej wielkiej… miednicy je zacierkę na mleku. Może ośmioro dzieci wokół. Mówimy, że jesteśmy głodni. Gospodyni odsunęła dzieci – bo teraz panowie zjedzą. Najedliśmy się na parę dni. Aż trzeba było się na śniegu na chwilę położyć, by to się w żołądku ułożyło. Raz trafiają do bogacza. – Zakradliśmy się do stodoły, znalazł nas. Ale na tyle uczciwy, że nakarmił nas. – Czyli zasada nie sprawdziła się. Bogaty też pomógł. – Zaraz. Nie. Miałem na sobie mundur francuski (z krzyżem namalowanym farbą). To ten bogacz mówi, że mundur mu się przyda. Zdjąłem. Dał mi jakiś chałat, który sznurkiem wiązałem, taki był dziurawy. 16. Uciekają na wschód, w kierunku linii frontu. Jak najdalej od Niemców. Wędrują cały marzec. Po drodze znajdują rowery. Napotkany sołdat o mało nie strzela do Tadeusza, gdy ten na rozkaz, że ma rower oddać, rzuca nim ze złości aż się szprychy wyginają. Bo z Tadeusza jest raptus. Może dlatego w AK dostaje pseudonim Czupurny. Może dlatego przeżyje obóz. 17. Teodora Rydzewska (1914-2005) Maj 1945. Po powrocie z obozu szuka swego domu. Zastaje tylko fundamenty. Śpi na dworze – ale na swojej ziemi. Siostra nauczycielka ma kącik w szkole. Do niej idzie. Wraca brat Antek. Mateczka z siostrą wracają dopiero we wrześniu. Ewakuowano je statkami na Rugię. Zostawiono w lesie. Nie wróciły na barkę, która potem została zatopiona razem z więźniarkami. 18. Po wojnie kończy studia rolnicze w Cieszynie, na drugim krańcu Polski. Jak mówi, ucieka z regionu, gdzie długo utrzymywały się oddziały leśne partyzantów. – Ci tak zwani niezłomni obecnie nazywani. Miałem szczęście, że uciekłem, bo żyję i nie jestem niezłomnym! – denerwuje się. – Walczyli przeciw komunistycznej władzy, radzieckiemu okupantowi – zauważam. – To nie był patriotyzm. To ja byłem patriotą. Trzeba było podjąć naukę, pracę, szkoły były otwarte. Opowiada, że w Jeziorku miał wspaniałego kolegę, skończył podchorążówkę leśną, nie ujawnił się, nie poszedł na studia, tylko został w lesie. – Przyjechałem na święta do Jeziorka, mówię: „Piotrek uciekał stąd jak najdalej, na studia w Szczecinie”. Obiecał, że ucieknie. Następnym razem przyjechałem na jego pogrzeb. W nocy był pogrzeb. Trumna kolegi została zawieziona do grobowca Lutosławskich w miejscowości Drozdowo. Wcześniej tam złożeni zostali dwaj bracia Tadeusza. Józef, który zginął przy aresztowaniu (był zakopany za stodołą) i Stanisław zamordowany w więzieniu (został pochowany na żydowskim kirkucie). Koledzy wyciągnęli ciało Józefa spod stodoły i w trumnie przywieźli do grobowca. Stanisława też – na kirkucie wykopali, przetransportowali przez Narew łódką. Nie wiedzieli, gdzie złożyć, a grobowiec był otwarty – parę kilometrów od Jeziorka w Drozdowie. Po wojnie zwłoki braci zostały przeniesione na cmentarz w Piątnicy. 19. Olga i Tadeusz-Rydzewscy, Renata-Botor-Pławecka Pszczyna – dzięki żonie. Tu mieszkali rodzice Olgi Grycz. Jej ojciec to inżynier budowy mostów, kończył studia w Zurychu. Tadeusz poznaje Olgę na studiach rolniczych w Krakowie. Potem razem pracują naukowo, tworząc nowe odmiany roślin w Modzurowie pod Raciborzem (założyli tu Ośrodek Hodowli Roślin) i w Strzelcach koło Kutna (w Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin). Świadectwa i certyfikaty dotyczące wyhodowania nowych odmian owsa, buraków, jęczmienia itd. pokrywają ścianę jednego z pokoi w domu Rydzewskich w Pszczynie. Osiedlają się tu w 1990 roku, odkąd są na emeryturze. 20. Niemcy. Czy wybaczył? – Nie. Nie wybaczam zbrodni i śmierci. Nie wybaczam tego Niemcom. Bo się nie da. Ja nie zapomniałem. I w sposób jednoznaczny, gdy ktoś pyta, jak pani, odpowiadam: nie. Chociaż jestem z religią normalnie, nie na bakier, praktykujący. Za słaby jestem, żeby wybaczyć. Artykuł ukazał się w „Nowym Info” nr 43 z r. Materiał jest chroniony prawami autorskimi. Kopiowanie bez zgody autorki zabronione. Od zadania z diamentami do wież i mostów Reklama Pracujemy nad tym! Ten artykuł nie zawiera wszystkich informacji - wciąż jest rozbudowywany. Jeśli uważasz, że wyczerpały się możliwości rozbudowy - usuń ten znacznik z nagłówka. “ Gdyby tylko istniała druga ja, mogłabym śledzić braci i jednocześnie przebywać z Jeremiaszem. ” — Fretka Flynn Fretka przypadkowo zostaje trafiona przez rozdzielacz cząstek Fineasza i Ferba, który rozdziela ją na 2 osoby - Romantyczną Fretkę i Przyłapującą Fretkę, chłopcy muszą wymyślić jakiś sposób, aby połączyć ją w jedną. Tymczasem Dr Dundersztyc buduje "Patrz gdzie indziej-inator" aby skacząc z dużej wysokości do basenu nikt się na niego nie patrzył i nie nabijał. Fabuła Fretka jest w swoim pokoju i układa w albumie zdjęcia jej i Jeremiasza jednocześnie rozmawiając przez telefon ze Stefą. Tłumaczy jej, że tego lata dosłownie nie ma nic czasu. Mówi jej też, że nie ma fajnych wspólnych zdjęć z Jeremiaszem. Następnie patrzy przez lornetkę co robią jej bracia, ale widzi, że tylko stoją i rozmawiają. Stwierdza, że gdyby istniała jej druga ja mogłaby jednocześnie śledzić Fineasza i Ferba i przebywać z Jeremiaszem. Tymczasem Fineasz i Ferb rozmawiają w ogródku z Bufordem i Baljeetem. Buford tłumaczy im, że Baljeet umoczył jego czekoladę w maśle orzechowym, a on nie chce jeść dwóch różnych rzeczy jednocześnie. Fineasz mówi mu, że ma dzisiaj szczęście bo akurat zbudowali z Ferbem Separator Molekularny. Tłumaczy że dzięki niemu można rozdzielać przedmioty na podstawowe składniki. Następnie wypróbowują wynalazek na czekoladzie Buforda i udaje im się rozdzielić czekoladę z masłem orzechowym na masło orzechowe i czekoladę. Buford jest zadowolony i wychodzi z ogródka Fineasza i Ferba. Chłopcy zastanawiają się co jeszcze można rozdzielić. Pepe wchodzi do swojej bazy. Monogram mówi mu, że Dundersztyc instaluje jakiś wynalazek na miejskim basenie. Poleca dziobakowi żeby udał się tam jak najszybciej. Fretka wchodzi do ogródka. Zauważa nowy wynalazek braci i postanawia zabrać go i pokazać mamie. Jednak podnosząc urządzenie zaciąga przypadkowo jakąś dźwignię i urządzenie rozdziela ją na dwie osoby. Pepe przybywa na miejski basen. Spotyka tam Dundersztyca, który stoi w kolejce do skoku z wieży. Wyjaśnia mu, że gdy był mały podobna stała w Gimmelshtump w miejskim centrum moczenia. W tamtych czasach skok z wieży był ważnym rytułałem w życiu każdego chłopca. Lecz kiedy młody Dundersztyc wszedł na wieżę, nie mógł skoczyć, bo wszyscy stali i śmiali się z niego. Wtedy jego ojciec powiedział, że już nie ma syna. Od tamtej pory on i jego ojciec zaczęli się oddalać od siebie. Jednak Heinz postanowił, że dzisiaj pokona swój lęk i skoczy z wieży. Jednak nadal nie chce żeby ktokolwiek patrzył się na niego i nabijał, więc zbudował Patrz-gdzie-indziej-nator. Dzięki niemu ma pewność, że nikt nie zobaczy jego przełomowego skoku. Mówi też że może to jednak sprawić trudności kierowcom i właśnie operującym chirurgom, ale uważa że to i tak mała cena za zostanie prawdziwym mężczyzną i łapie dziobaka w pułapkę z kół ratunkowych. Tymczasem jedna z Fretek przerobiła jej pokój w "pokój miłości", ze zdjęciami i figurkami Jeremiasza. Kiedy druga Fretka to widzi natychmiast dzwoni do mamy i mówi jej, że chłopcy podzielili ją na pół i że zrobili drugą ją. Żeby to potwierdzić daje telefon drugiej Fretce, a ta przez chwilę rozmawia z mamą po czym oddaje telefon. Linda mówi, że Fretka bardzo dobrze naśladuje własny głos i rozłącza się. Koło pokoju przechodzą Fineasz i Ferb i dziwią się na widok dwóch Fretek. Chłopcy wchodzą do pokoju i mówiąc, że chyba miał miejsce drobny wypadek, proponują włączenie separatora molekularnego i złączenie Fretek. Jednak jedna z nich mówi, że nic z tego i że nie spocznie póki nie przyłapie braci, po czym wybiega z pokoju. Druga Fretka biegnie za nią. Po jakimś czasie obie wbiegają do Centrum Handlowego. Jedna Fretka oświadcza, że musi znaleźć mamę, a druga - Jeremiasza. Rozpoczyna się piosenka "Ja i druga ja". W Centrum Handlowym jedna z Fretek spotyka mamę i pyta się jej czy nie widziała Jeremiasza. Ta odpowiada, że niedaleko sprzedaje hot dogi. Fretka do niego idzie. Po chwili do Lindy przybiega druga Fretka i pyta się czy ją widziała. Linda odpowiada, że teraz ją widzi i pyta się jej czy nie szukała Jeremiasza. Ta odpowiada, że nie i odchodzi. Tymczasem Dundersztyc boi się wejść na wieżę i przepuszcza jedną osobę z kolejce. Jeremiasz sprzedaje hot dogi. Podchodzi do niego Fretka i pyta się czy widział Fretkę. On mówi, że teraz ją widzi. Wtedy dziewczyna zaczyna mu wyjaśniać, że nie chodzi o nią tylko o inną Fretkę i mówi że jeśli tu wróci i będzie miała kwiat we włosach to żeby jej powiedział, po czym odchodzi. Po chwili Jeremiasza odwiedza druga Fretka a on zauważa, że ma ona kwiat we włosach. Dziewczyna to potwierdza. Chłopak mówi, że musi wracać do pracy, ale kiedy skończy, może ją odwiedzić. Fretka entuzjastycznie się zgadza. Nagle podchodzi do nich druga Fretka i zabiera pierwszą ze sobą. Następnie do Jeremiasza przychodzą Fineasz i Ferb i pytają się go czy widział Fretkę. Ten zaczyna im wszystko wyjaśniać i chłopcy dochodzą do wniosku, że kiedy znajdą mamę znajdą obie Fretki. Heinz stoi pod wieżą i boi się skoczyć. Chłopiec, który jest za nim pyta się go czy Dundersztyc jest mężczyzną czy sznyclem. Doktora tak do denerwuje, że szybko wchodzi na wieżę, jednak natychmiast łapie się trampoliny i oświadcza, że jest dużo gorzej niż w jego wspomnieniach. Fretka tymczasem biegnie do mamy razem z drugą Fretką. Linda idzie do córki, jednak okazuje się, że druga Fretka gdzieś poszła. Fretka biegnie jej szukać. Po drodze mija sklep w którym druga Fretka kupiła ramkę na zdjęcie. Tymczasem mama kończy zakupy i pyta się Fretki czy jedzie z nią do domu. Fineasz i Ferb widząc Fretkę natychmiast podbiegają do niej i mamy. Fineasz mówi Fretce, że Jeremiasz ją odwiedzi i powinna się przygotować. Fretka przyznaje mu rację i idzie z mamą. Chłopcy mówią mamie, że oni też niedługo wrócą. Następnie podbiega do nich druga Fretka i pyta czy widzieli drugą Fretkę. Oni odpowiadają, że właśnie jedzie ona z mamą do domu. Fretka zaczyna za nimi pędzić. Fretka z mamą docierają do domu. Fretka natychmiast pędzi na górę, żeby przygotować się zanim przyjdzie Jeremiasz. Druga Fretka idzie do mamy i pyta się jej gdzie jest Fretka. Linda nie rozumie jej pytania. Ludzie na basenie pospieszają Dundersztyca do skoku. A kiedy ten nie reaguje. Chłopiec który był w kolejce za nim, omija go i skacze do wody. Tymczasem Fineasz woła Fretkę do ogródka mówiąc, że Jeremiasz przyszedł wcześniej, jednak jest to przebrany Ferb. Fretka oczywiście tego nie wie. Podekscytowana mówi, że już schodzi na dół. Dundersztyc uruchamia swój Patrz-gdzie-indziej-nator. Do ogródka wbiegają obie Fretki. Chłopcy więc uruchamiają swój rozdzielacz molekularny, żeby z powrotem je złączyć. Jednak przypadkowo nie odwrócili działania urządzenia i rozdzielają ją na całą gromadę Fretek. Do ogródka wchodzi mama. Jednak nie zobaczyła Fretek, bo urządzenie Dundersztyca trafiło również we wszystkich w ogródku. Dundersztyc jest gotowy do skoku, jednak jego inator trafił również w niego. Kiedy wpadł do wody oblała ona Patrz-gdzie-indziej-nator, przez co spowodowała zwarcie i inator się popsuł. Będąc w wodzie Dundersztyc krzyczał, że nie umie pływać, więc Pepe Pan Dziobak wskoczył do wody, tym samym uwalniając się z pułapki z kół ratunkowych, jedno rzucając Dundersztycowi. Doktor przeklina Pepe, ale też dziękuje mu za ratunek. Tymczasem Fineasz i Ferb odwracają działanie rozdzielacza molekularnego i łączą wszystkie Fretki w jedną, która przypadkowo staje na kamyku, który otwierał właz do kryjówki Pepe i wynalazek chłopców do niej wpada. Linda dziwi się mówiąc, że słyszała jakiś tłum i pyta się Fretki, o co chodziło. Ta jednak zrezygnowana odpowiada jej, że o nic. Rozdzielacz molekularny wpada do bazy i strzela w Monograma, który podobnie jak Fretka rozdziela się na dwie osoby. Fretka jest smutna i mówi, że niczego nie potrafi zrobić, nawet kiedy są jej dwie. Wtedy do ogródka wchodzi Jeremiasz z ramką, o której powiedziała mu Linda i którą kupiła dla niego wcześniej jedna z Fretek. Fretka zaczyna mu się tłumaczyć, że tak właściwie to nie była ona, ale rezygnuje. Jeremiasz mówi, że nawet podoba mu się ta ramka, jednak mówi, że skoda, że nie ma w niej zdjęcia i pyta się czy ktoś ma aparat. Wtedy Ferb wyjmuje aparat i robi zdjęcie Fretce i Jeremiaszowi. Zakończenie Scenariusz By zobaczyć pełny scenariusz odcinka kliknij tutaj. Piosenki Ja i druga ja Galeria Aby zobaczyć całą galerię, kliknij tutaj. Stałe elementy Za młody na... brak Kwestia Ferba Po tym jak przyłapująca Fretka ryczy niczym dzik i odbiegaFineasz: Jeśli molekularny separator po wszystkim nie zniknie - powinniśmy się zastanowić czy go nie zniszczyć. Ferb: Zgoda. Po zniszczeniu patrz-gdzie-indziej-inatora wszyscy patrzą w inną stronę. Fineasz: Na co się patrzymy? Ferb: Nie mam pojęcia. Jeremiasz: ...Problem tylko w tym, że nie ma w niej zdjęcia. Czy ktoś ma aparat? Fineasz: No pewnie! Ferb podnosi aparat Ferb: Uśmiech proszę. Jeremiasz i Fretka: Uśmiech! Pokazane na końcu zdjęcie wychodzi jednak paskudnie. Co robicie? brak Wiem co dziś będziemy robić! Fineasz: Dziewczyny, zdaje się, że miał miejsce drobny wypadek. Może włączymy separator molekularny i odwrócimy... Przyłapująca Fretka: Nic z tego! Nie spocznę dopóki was nie przyłapię i wiem już co zrobię! Idę powiedzieć to mamie! Romantyczna Fretka: Zaczekaj na mnie! Wybiegają Fineasz: Cóż, chyba już wiem co będziemy dzisiaj robić... Gdzie jest Pepe? brak Wejście do kryjówki Pepe W ogródku Pepe naciska grudkę ziemi z różą, po czym wskakuje do dziury wiodącej do kryjówki. Dżingiel zła brak Pamiętne cytaty Dundersztyc po otrzymaniu od Pepe koła ratunkowego. Dundersztyc: A niech cię i dziękuję, Panie Dziobaku. Inne informacje Baljeet pojawia się w tym odcinku, ale nic nie mówi. Pierwszy raz widzimy sypialnię Lindy i Lawrence'a. Jest to pierwszy odcinek, w którym Fineasz i Ferb zastanawiają się, czy nie zniszczyć swojego wynalazku. Powiązanie z serią Trzeci raz Fretka postanawia doprowadzić obiekt do swojej mamy ("Przenikanie", "Kręgielnia"). Aluzje Błędy Kiedy pojawiło się mnóstwo Fretek było ich 13, natomiast później tylko 7. v - e - d Fineasz i Ferb - Odcinki Sezon Pierwszy Kolejka | Plażowa impreza w cieniu krasnalowego terroru | Jednostrzałowiec | Szybcy i Fineaszowi | Światła, Fretka, akcja | Bamber w akcji | Fretka traci głowę | Ja, Brobot | Kilku wspaniałych | La-Zima | Cyrk z alergią | Nasza własna mumia | Kup pan dziecku cegłę | Zabieraj mi tę wielką stopę z twarzy! | Wehikuł ambarasu | Wybieg na wybiegu | Lody z migdałkami | Przygotuj się na Bettys | Rozpacz parkuje | Ballada o Złobrodym | Urodziny mamy | Podróż do wnętrza Fretki | Robo-drzewa | Stary, zbieramy znów kapelę | Grecki jak błyskawica | Przyłap ich! | Wyrzut przed metą | Najleniwszy dzień w życiu | Mój chłopak, Neandertalczyk | Wyprawa do głębi Buforda | Przestań grać w tego golfa | Czy ten dziób mnie pogrubia? | Rycerski turniej | Wystarczy jeden porządny strach | Skok w kosmos | Fineasz i Ferb nakryci | Latający Rybiarz | Przygoda z uliczną kamerą | Kręgielnia | Potwór Fineasza i Ferbensteina | Miłośnicy sztuki | Festyniarski festyn naukowy | Festyniarski festyn naukowy, inna historia | Uczciwa gra? | Kometa | Żywy film | Wiwat, Doofania! Sezon Drugi Potwór z Loch Noss | Wywiad z dziobakiem | Końcówki świata | Atak 15-metrowej siostry | Ogrodowe akwarium | Dzień żyjącej żelatyny | Podstawy, moja droga | Nawet nie mrugnij | Pan Dziobak | Pepe znosi jajko | Oszukać system | Przygody Hika | Thaddeus i Thor | Samolot! Samolot! | Zagrajmy w Quiz | Myjnia samochodowa | O, tu jesteś, Pepe | Rodzinka Fineansonów | Fineasza i Ferba muzyczno-klipowe odliczanie | Kwantowa opowieść | Zabawa w chowanego | Wrażenie tonięcia | Baljeatelsi | Samodzielna Vanessa | Jak dziobak z królikiem | Dzień w Spa | Chłopcy z Bańki | Izabela i Świątynia Soku | Rozchmurz się, Fretka | Jak zostać Ognikiem | Kodeks Łobuza | Lalka Mary | Co to robi? | Atlantyda | Zdjęcie | Konkurs tańca | Opiekunka do dziecka | Robot w średnim wieku | Ferie zimowe Fineasza i Ferba | Tajny agent Carl | Parada | Przenikanie | Wielki dzień Fretki | Inwazja poferbaczy ciał | To nie dla dzieci | Czarnoksiężnik | Dziób | Nie Fineasz i Ferb | Przyłapiaczki | Zaklinacz Jaszczurek | Robo-rodeo | Tajemnica sukcesu | Dundowa strona księżyca | Burmistrz Fretka | Lemoniada | Labirynt | Max Modem | Rycerze w kosmosie | Hawajskie Wakacje | Rozdwojona osobowość | Spranie mózgu | Przyłapana Fretka | Szafa grająca | Lato to wrażeń moc | Kolejka: Musical Sezon Trzeci Biegnij, Fretka, biegnij | Ostatni pociąg do wpadki | Piękne wnętrza | Fretkemiasz | W brzuchu bestii | Księżycowa farma | Retrospekcja | Zadaj głupie pytanie | Inny dziobak | Fretka rozłączona | Latający Dywan | Czupiradło | Pieczeniowa niespodzianka | Okręg Trzech Jaskiń | Dynastia Dunów | Przerwa | Prawdziwy chłopiec | Czy mnie słyszysz, mamo? | Wycieczka | Łapu Capki | Tour de Ferb | Gol, gol | Pepe Pan Aktor | W sam środek | To Duch! | Klątwa Fretki | Ucieczka z wieży Fineasza | Pozostałości dziobaka | Ferb Łacina | Festyn Plackowy | Rodzinne Święta | Krokodylek | Ferbowizja | Mama w domu | Młody Monogram | Ekskaliferb | Potwory z Id | Wielkie mrówki | Agent Dun | Fineasz i Ferb i Świątynia Sołotitje | Przeznaczenie | Skaczmy | Najcichszy dzień w historii | Koniec przyjaźni | Placek z Dunderkami | Tajemnica Buforda | Śpiąca niespodzianka | Nasz własny spodek | BezHikność w Seattle | Mamo Ściągacz | Mózgus Maximus | Kawka z wrogiem | Skarb Trzech Stanów: But Tajemnic | Dunderbak | Norm wyzwolony | Zderzenie planet | Droga do Danville | Gdzie jest Pepe? Część 1 | Gdzie jest Pepe? Część 2 | Zaciemnienie | Co przegapiłem? | Twoja retrospekcja Sezon Czwarty Mucha | Moja bryka | Tylko dla twoich lodów | Szczęśliwego Nowego Roku! | Huncwot Pilnuje | Ogródkowy miszmasz | Kinderlumper | Tylko desery | Dzień Pszczół | Pszczela Opowieść | Zmiana planu | Węzeł | Zamiana umysłów | Pierwotny Pepe | La Fretka-Cabra | Wszystkiego najlepszego, Izabelo! | Wielkie kule wody | Gdzie jest Pimpuś? | Fineasz i Ferb: Misja Marvel | Nie, dziękuję | Trojańska opowieść | Miłość od pierwszego bajtu | Właściwy obrót | Strachy na lachy | Ja to mam szczęście | Zwrot | Burza niedoskonała | Paromaniacy | To nie jest piknik | Przerażająca Trójstanowa Trylogia Strachu | Druselsteinoween | Zmierz się ze strachem | Ultimatum Klimpaloona | Dusiek 101 | Dzień Ojca | Operacja: "Placuszek z kruszonką" | Fretka-facetka | Opowieści ruchu oporu. Powrót do drugiego wymiaru | Powrót zbuntowanego królika | Żyj i pozwól jechać | Zagubieni w Danville | Metoda Inator | Czas dojrzeć | Fineasz i Ferb ratują lato | Noc żywych aptekarzy | Fineasz i Ferb: Star Wars | Ostatni dzień lata | Fineasza i Ferba Muzyczno-Klipowe Odliczanie prowadzone przez Kelly Osbourne | Z akt Odcinki specjalne Fineasza i Ferba muzyczno-klipowe odliczanie | Ferie zimowe Fineasza i Ferba | Lato to wrażeń moc | Kolejka: Musical | Retrospekcja | Fineasz i Ferb: Podróż w drugim wymiarze | Rodzinne Święta | Gdzie jest Pepe? Część 1 | Gdzie jest Pepe? Część 2 | Twoja retrospekcja | Fineasz i Ferb: Misja Marvel | Fineasz i Ferb ratują lato | Fineasz i Ferb: Star Wars | Noc żywych aptekarzy | Ostatni dzień lata | Z akt | Fineasza i Ferba Muzyczno-Klipowe Odliczanie prowadzone przez Kelly Osbourne | Efekt Fineasza i Ferba Filmy Fineasz i Ferb: Podróż w drugim wymiarze | Fineasz i Ferb: Fretka kontra Wszechświat Pomysły na warsztaty rodzinne, które pomagają odkryć na nowo zarówno historię Polski, jak i dzieje swojego regionu oraz przyjrzeć się bliżej losom własnej rodziny. Przypadające za naszego życia 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę to jubileusz, który może stać się bodźcem i inspiracją do zorganizowania w ramach Nocy Bibliotek wydarzeń dla czytelników, pomogą im odkryć na nowo zarówno historię Polski, jak i dzieje swojego regionu czy przyjrzeć się bliżej losom własnej rodziny. Oczywiście przy wsparciu ciekawych lektur. Oto pomysł na warsztaty rodzinne podczas Nocy Bibliotek pod hasłem „RzeczpospoCzyta o Niepodległej”. WARSZTATY RODZINNE (dla dzieci w wieku ok. 7–11 lat) Podstawowe założenie warsztatów to zaprezentowanie faktów historycznych i realiów życia codziennego w międzywojniu poprzez indywidualną historię bohatera – rówieśnika dzieci uczestniczących w zajęciach. Scenariusz warsztatów rodzinnych „Dom Wandy” Autorka: Nika Kołacz Tematem warsztatów są losy rodziny Moraczewskich. Proces odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku oglądamy oczami kilkunastoletniej Wandy – córki Jędrzeja, legionisty i pierwszego premiera II RP i Zofii – społeczniczki i posłanki na Sejmu II RP. Informacje na temat bohaterów warsztatów można znaleźć na stronie Towarzystwa Przyjaciół Sulejówka w zakładce: Edukacja: oraz w książce Jerzego Kochańskiego Wyznawcy Niepodległej. Piłsudscy, Moraczewscy. Przed Sulejówkiem. W Sulejówku, Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego i Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2009. Wprowadzenie Punktem wyjścia może być książka lub album z dawnymi zdjęciami miejscowości czy regionu albo też tradycyjny album rodzinny. Na początku zajęć uczestnicy siadają w kole, osoba prowadząca warsztat pokazuje im zdjęcia z pierwszych dekad XX wieku – najlepiej wykonane do 1930 roku lub ewentualnie do 1939 r. Prezentowane zdjęcia warto powiększyć, żeby były jak najlepiej widoczne. Pomocną inspiracją w wyborze zdjęć w kontekście Warszawy czy innego dużego miasta może być książka Olgierda Budrewicza Warszawa przedwczorajsza Wydawnictwa BOSZ. Na początku zajęć następuje burza mózgów, która ma na celu wprowadzenie grupy w realia życia przed stu laty. – Jak sądzicie, jak często ludzie kiedyś robili zdjęcia? Tylko z okazji ważnych wydarzeń. Wtedy ubierali się w swoje najlepsze ubrania i szli do fotografa, który był ważną postacią. Potem trzeba było długo pozować. – Dlaczego w albumie nie ma kolorowych zdjęć? Kolejny etap to praca w podgrupach, każda z nich dostaje to samo dawne zdjęcie. Dzieci zmieniają się w detektywów; ich celem jest jak najbardziej szczegółowe opisanie fotografii, a także próba znalezienia odpowiedzi na kilka pytań: – Z jakiej okazji było zrobione to zdjęcie? – Gdzie je zrobiono? – Ile lat temu? Jaka wtedy była pora roku? Łącznie dzieci analizują trzy zdjęcia, ich tematyka powinna być różnorodna. Mogą to być: – zdjęcia rodzinne zrobione z okazji ślubu, chrzcin itp. – zdjęcie klasy szkolnej, zawodów sportowych itp. – zdjęcie ukazujące wygląd ulicy, rynku, targu itp. Podczas rozmowy o zdjęciach ważne jest zwrócenie uwagi na stroje, środki transportu, zabawki, jakie dzieci mają w rękach. Jeśli to możliwe, najlepiej, żeby zaproponowane zdjęcia pochodziły z danej miejscowości czy regionu, żeby dzieci miały szansę poczuć relację pomiędzy historią a własnym życiem. Propozycje zdjęć możemy znaleźć na stronach Narodowego Archiwum Cyfrowego czy Ośrodka „Karta”. Poniżej przykładowe zdjęcia z archiwum NAC do wykorzystania w tej części warsztatu. Opowiadanie Po pierwszej części warsztatów zapraszamy uczestników do obejrzenia i wysłuchania historii „Dom Wandy”. Można ją zaprezentować za pomocą japońskiej metody kamishibai, łączącej w sobie elementy opowieści i przedstawienia. Historia opowiadana za pomocą dużych ilustracji tworzy ciekawy mały spektakl, wzmacnia narracyjne umiejętności słuchaczy, inspiruje też do zadawania pytań, a następnie do tworzenia własnych opowieści. Więcej o wykorzystaniu metody kamishibai na warsztatach w bibliotece znajdziecie tutaj. Opowieść „Dom Wandy” z proponowanym podziałem na fragmenty – ilustracje. O nas Czy macie ochotę cofnąć się w czasie ponad 100 lat? Oto ja – Wanda Moraczewska – i moja rodzina. Mam starszego brata Kazika i młodszego Adasia. Mój tata jest inżynierem i buduje tory kolejowe, a mama jest nauczycielką. Oprócz tego często angażują się w wiele innych spraw, więc w naszym domu zawsze jest dużo ludzi… Tło Wiem, że trudno wam w to uwierzyć, ale Polski od ponad 100 lat nie ma na mapie. Dawno temu nasi sąsiedzi, którzy mieli silniejsze armie, podzielili się naszymi ziemiami. Teraz Polacy mieszkają w trzech różnych państwach – w Rosji, Niemczech i Austrii. W Warszawie czy Poznaniu, gdzie mieszkają nasi kuzyni, do niedawna zakazane było mówienie w szkole po polsku, były za to surowe kary. Nie można też obchodzić ważnych polskich rocznic czy przypominać o naszych bohaterach. My mieszkamy we Lwowie w austriackiej Galicji, gdzie jest trochę łatwiej. Mimo to rodzice wierzą, że Polska znów może być wolnym krajem. Wybuch wojny W sierpniu 1914 roku wszystko się nagle zmienia, bo wybucha wojna między Rosją a Austrią i Niemcami Tata zgłasza się do oddziałów Józefa Piłsudskiego, działających pod komendą armii austriackiej i idzie walczyć jako polski legionista. My z mamą musimy uciekać z domu, bo nasze miasto zajmują wojska rosyjskie. Mam 9 lat i jestem nieszczęśliwa, bo nie mogę zabrać ze sobą wszystkich ulubionych książek i rudego kota Felka, który musi zostać u sąsiadki. Wojna Okazało się, że niestety jeszcze kilka razy musimy się przeprowadzać. Mama stara się być użyteczna, dużo pracuje – razem z innymi kobietami szyje mundury dla legionistów. Ja też chce pomóc – przyszywam guziki mundurów. Ciągle brakuje jedzenia, ale mimo to przygotowujemy paczki dla żołnierzy. Nasz dom jak zawsze jest pełen ludzi, brak w nim tylko taty… Tata Najbardziej lubię dni, kiedy od taty przychodzą listy z frontu. Tata czasem skarży się na mróz, czasem dokuczają mu małe robaki (czyli wszy), ale opisuje też śmieszne historie o swoich kolegach. Wspomina o komendancie Józefie Piłsudskim, który mieszka w ziemiance razem z innymi i którego żołnierze lubią i szanują. Tata ma nadzieję, że jeśli nasi zaborcy pokłócili się między sobą, to dobry znak, bo może znów powstać Polska. U nas w domu też jest zimno – choć na pewno nie tak jak u taty – nie można kupić węgla, a jak już jest, to jest bardzo drogi. Wanda Ostatnio wpadłam na nowy pomysł – razem z innymi znajomymi założyliśmy Polski Komitet Pomocy Dzieciom. Bardzo długa nazwa, a wiecie o co w tym chodzi? Chodziliśmy z koszykami po sklepach i biurach w mieście i zbieraliśmy produkty dla naszych legionistów.. Potem wymyśliliśmy coś jeszcze lepszego – przygotowaliśmy koncert! To było naprawdę dużo pracy –sami zrobiliśmy dekoracje, kostiumy i dużo ćwiczyliśmy. Wyobraźcie sobie, że przyszło więcej widzów niż było miejsc! Dzięki sprzedaży biletów na koncert udało nam się zebrać kolejne pieniądze dla żołnierzy. Koniec wojny Wreszcie wojna, którą już niektórzy nazywają Wielką Wojną – się skończyła… Do Warszawy w połowie listopada 1918 roku przyjechał wypuszczony z więzienia Józef Piłsudski. Mieszkańcy Warszawy zaczęli zrywać niemieckie flagi i obwieszczenia, a także zabierać broń niemieckim żołnierzom. Piłsudski napisał depeszę do innych krajów, że od tej chwili Polska znów może decydować sama o sobie, a potem po kilku dniach zaproponował, żeby mój tata – Jędrzej Moraczewski, został premierem i stworzył rząd, który będzie kierował krajem. W końcu po 123 latach niewoli Polska znów była niepodległa! Trudne początki Zamieszkaliśmy w Warszawie. Miasto, tak jak inne, było zniszczone przez wojnę, brakowało jedzenia, ubrań i opału, wszystko było bardzo drogie. Początki nowej Polski też nie były łatwe, bo trzeba było połączyć ze sobą trzy różne ziemie, w których mieszkali Polacy. W każdym z zaborów były różne szkoły, języki, pieniądze i prawa. Różna była nawet szerokość szyn kolejowych. Teraz wszystko trzeba było połączyć, żeby powstał jeden kraj. Na dodatek ciągle jeszcze nie były ustalone wszystkie granice naszego kraju i trzeba było o nie walczyć… Mama W styczniu 1919 roku odbyły się wybory do sejmu, pierwszy raz mogły też głosować kobiety. Wybrano osiem kobiet i jedną z nich była moja mama, Zofia Moraczewska. Sama też chciałam coś robić i działać, więc w mojej szkole założyłam skautowską, czyli harcerską drużynę dla dziewczyn. Sąsiedzi Ostatnio przeprowadziliśmy się do Sulejówka. Zamieszkaliśmy w domu w zielonym ogrodzie, blisko stacji kolejowej. Okazało się, że obok ktoś chce sprzedać teren z drewnianym domkiem. Rodzice opowiedzieli o tym pani Oli Piłsudskiej, która zdecydowała się go kupić. Wkrótce potem państwo Piłsudscy ze swoimi małymi córeczkami stali się naszymi sąsiadami. W płocie między naszymi posesjami zrobiliśmy furtkę, bo bardzo lubiliśmy się odwiedzać. Swój dom nazwali „Milusinem” – ale to już historia na kolejną opowieść… Ilustracje do opowieści „Dom Wandy” do wykorzystania w teatrzyku kamishibai, można wykonać metodą kolażu z użyciem archiwalnych zdjęć. Proponowane archiwalne zdjęcia do niektórych ilustracji: Jędrzej Moraczewski jako legionista Legiony Polskie Józef Piłsudski jako legionista Jędrzej Moraczewski jako premier Rząd Jędrzeja Moraczewskiego Zofia Moraczewska Zakończenie Na zakończenie warsztatów, po obejrzeniu i wysłuchaniu przez dzieci historii rodziny Moraczewskich, możemy zapytać uczestników, kim według nich została Wanda jako dorosła osoba. Możemy też poprosić, aby narysowały swoją ilustrację, która będzie kończyła historię „Domu Wandy”. Potem warto pokazać dzieciom zdjęcia Wandy Moraczewskiej i powiedzieć, że została nauczycielką języka łacińskiego w warszawskim liceum im. Juliusza Słowackiego. Kontynuacja warsztatów – kilka pomysłów Album Kolejne spotkanie można poświęcić na zrobienie albumu dotyczącego waszej miejscowości. Każdy z uczestników na warsztat powinien przynieść zdjęcie lub rysunek ważnego dla niego miejsca, np. domu, placu zabaw, szkoły czy parku. Album może składać się z połączonych ze sobą czarnych kartek A4 i grubości bloku technicznego. Każda z osób ma do zagospodarowania własną kartkę, oprócz umieszczenia na niej rysunku czy zdjęcia warto dodać uzasadnienie, dlaczego to miejsce uważa się za wyjątkowe. Album może otwierać zdjęcie biblioteki i lista osób biorących udział w warsztatach, warto też podkreślić, że w przyszłości, za kolejne 100 lat, może on stanowić nie tylko pamiątkę dla uczestników 104 edycji Nocy Bibliotek (mamy nadzieję, że taka będzie :-)), ale też źródło wiedzy dla waszych potomnych o roku 2018. Milusin Przygotowanie opowieści – przedstawienie metodą kamishibai o rodzinie Piłsudskich, mieszkańcach „Milusina” w Sulejówku. Opowieść może powstać na podstawie książki Włodzimierza Kalickiego Powrót do Sulejówka, Wydawnictwa Agora i wspomnień Aleksandry Piłsudskiej. Warto zwrócić uwagę na świat dziecięcych zabaw, ukazanie dnia codziennego rodziny i postać Józefa Piłsudskiego, postrzeganą z innej perspektywy niż zwykle – jako domownika „Milusina” i troskliwego tatę. Ciekawy dla uczestników warsztatu może być opis imienin Marszałka i prezentów (w tym zwierząt), które dostawał od licznych gości. Proponowany przebieg warsztatów to najpierw czytanie wybranych fragmentów książki Włodzimierza Kalickiego, a następnie podział dzieci na grupy – każda wykonuje jedną lub dwie ilustracje, w zależności od liczby uczestników warsztatów. Scenariusz warsztatu „Pomysł Józka” Autorka: Nika Kołacz Warsztat dla dzieci w wieku ok. 7-11 lat Historia to nie tylko wygrane bitwy, ważne spotkania i podpisane dokumenty. Historię tworzą ludzie tacy sami jak my, ze swoimi marzeniami czy zmartwieniami, żyjący wiele lat przed nami. Jak wyglądał ich codzienny dzień? Jakich sprzętów używali? Na warsztatach rodzinnych „Pomysł Józka” zajrzyjmy na chwilę do domów sprzed stu lat, żeby się o tym przekonać. Warsztat dla dzieci w wieku 7-11 lat powstał na podstawie opowiadania Pradziadek urodzony w 1918 r., z książki Pawła Beręsewicza Poczet psujów polskich, Wydawnictwo Literatura 2016 r. Wstęp Na początku warsztatów uczestnicy siedzą w kole. Prowadzący zajęcia pokazuje im stary przedmiot np. samowar, moździerz, tarę, drewniane liczydło albo telefon z tarczą. Najlepiej żeby był to przedmiot, którego dzieci będą mogły dotknąć. Zaczynamy od pytania: – Co to jest? Do czego to mogło służyć? Następnie pojawiają się zdjęcia kolejnych starych przedmiotów, np. pióra i kałamarza, dawnej pralki czy kuchni węglowej. Może też pokazać dzieciom zdjęcia współczesnych przedmiotów i poprosić, żeby dopasowały do siebie „odpowiednik” z przeszłości i jego współczesną wersję. Opowieść Po wstępie dotyczącym dawnych przedmiotów zapraszamy dzieci do wysłuchania czwartego rozdziału z książki Pawła Beręsewicza „Poczet psujów polskich”. Wcześniej wspominamy, że bohaterem historii oprócz małego chłopca i jego taty będzie pewien przedmiot i prosimy o zgadnięcie, jaki … Nawet jeśli padnie prawidłowa odpowiedź (żelazko), nie potwierdzamy, tylko jeszcze trochę trzymamy dzieci w niepewności. Historię przygody Józka można przedstawiać albo wspomnianą wcześniej metodą kamishibai albo czytając odpowiedni rozdział książki. W obu przypadkach ważne są pytania zadawane uczestnikom w trakcie opowieści, aby utrzymać uwagę słuchaczy i dać pole ich wyobraźni. Opowieść „Pomysł Józka” z proponowanym podziałem na kolejne fragmenty – ilustracje. 1. Wstęp Moja mama nie lubi prasować i nie wychodzi jej to najlepiej … O wiele lepiej robi to mój tata. Myślę, że dobrze, że moja mama nie musi prasować żelazkiem, jakim prasowała jej prababcia, a moja praprababcia, bo wtedy by dopiero narzekała … 2. Żelazko z duszą Żelazko mojej praprababci było naprawdę bardzo ciężkie. Kiedyś prasowanie to była cała długa operacja. Po pierwsze musiał być rozgrzany piec lub kuchnia, tam nagrzewał się „wkład do żelazka”. Potem trzeba było ostrożnie go wyciągnąć i włożyć go do specjalnego schowka w żelazku. Teraz wreszcie można było prasować, ale rzecz jasna po jakimś czasie wkład przestawał być gorący i trzeba było wszystko zaczynać od nowa. Zwykle za jednym razem udawało się uprasować tylko jedną sztukę ubrania, np. koszulę. Po jakimś czasie żelazko trochę się zmieniło. Posłuchajcie opowieści o Józku … 3. Nowe żelazko Józek wraz ze swoją rodziną mieszkał w kamienicy. To było sto lat temu, więc dopiero niedawno podłączono do niej prąd. Dzięki elektrycznym żyrandolom w mieszkaniu było dużo jaśniej. Pewnego letniego dnia tata Józia, który był adwokatem i pracował w sądzie, wrócił do domu z dziwną paczką pod pachą. Kiedy rozwinął papier okazało się, że jest to żelazko, ale jakieś inne. To żelazko nie miało „duszy” i działało po podłączeniu do prądu. Tata Józka dostał je w prezencie od swojego przyjaciela, który przywiózł to cudo z zagranicy. 4. Prasowanie Najbardziej zainteresowana żelazkiem była rzecz jasna gosposia Magda, która codzienne musiała długo prasować białe koszule taty Józka. Na początku była bardzo nieufna i nie wierzyła jak żelazko, które nie ma „duszy”, może działać, potem jednak dala się przekonać i pozwoliła tacie podłączyć żelazko do prądu. Od tego czasu prasowanie koszul stało się prostsze. Kiedy Magda zajęta była prasowaniem, Józek miał szansę niepostrzeżenie dostać się do szafki w kredensie, gdzie w wielkim słoju trzymano różne słodkości, a za słodyczami Józek naprawdę przepadał … 5. Pomysł Józka Pewnego zimowego dnia Józek siedział przy oknie i obserwował padający śnieg. Patrząc na białe płatki leniwie spadające w dół, wspominał tęsknie wspaniały smak gorącej czekolady, którą ostatnio pił z rodzicami w cukierni. Koledzy na podwórku właśnie rozpoczynali budowę imponującego bałwana, kiedy Józkowi wpadł mu do głowy bardzo ciekawy pomysł. Na szczęście nikogo akurat nikogo nie było w domu, więc postanowił go zrealizować… 6. Powrót taty Kiedy jakiś czas potem tata Józka wracał do domu, bałwan na podwórku był już gotowy, brakowało mu tylko nakrycia głowy. Tata Józka podniósł małego chłopca, żeby ten mógł nałożyć na głowę bałwana stary kapelusz i wszedł do klatki schodowej, gdzie poczuł dziwny zapach … Przyspieszył kroku… Kiedy wszedł do mieszkania zobaczył Józka, który nerwowo coś przełykał schowany za wielką płachtą gazety. Na dodatek synek zaczął zadawać tacie dziwne pytania i nie odpowiadał na uwagi o dziwny zapach .. Tata podszedł do uchylonego okna, kiedy w mieszkaniu rozległ się dzwonek… Kiedy tata poszedł otworzyć drzwi Józek nastawił uszu… Usłyszał „spadło z okna”, „głowa cała roztrzaskana” i zamarł… Czekoladki, przypieczone przed chwilą na gorącym żelazku, przestały mu jakoś smakować. Bał się, że za swój niecny czyn pójdzie do więzienia. Okazało się, że żelazko, które Józek szybko wystawił na parapet, kiedy usłyszał, że tata wraca, spadło i zniszczyło głowę bałwana… 8. Czekolada Józek przez miesiąc nie mógł jeść słodyczy, co było dla niego dotkliwą karą. Od tamtej przygody nie gustował już tak bardzo w płynnej czekoladzie, choć rzecz jasna nadal lubił ją w wersji stałej. Jak sądzicie, kim Józek został kiedy dorósł ? Zakończenie Na zakończenie warsztatów uczestnicy mogą narysować brakującą ilustrację, pokazującą, jak Józek przypala czekoladki na żelazku i / lub ilustrację Józka jako dorosłego Józefa, właściciela najlepszej cukierni w miasteczku. Kontynuacja warsztatów Propozycja 1. Radio Zadaniem dzieci jest wymyślenie historii związanej z innym przedmiotem, który odegrał ważną rolę w dwudziestoleciu międzywojennym w Polsce. Może być to np. radio. Przygotowując warsztat, warto skorzystać ze zdjęć związanych z radiem z Narodowego Archiwum Cyfrowego, np. Propozycja 2. Przedmioty Na następne spotkanie dzieci wraz z rodzicami przynoszą z domu stare przedmioty i opowiadają ich historię. Propozycja 3. Kapsuła Przygotowanie i zakopanie „kapsuły czasu”, którą można będzie odkopać za kolejne 100 lat. Wykopaliska, rzeczy znalezione mówią nam bardzo dużo o dawnych czasach, my też możemy zostawić wiadomość dla przyszłości. Kapsułą może stać się szczelne pudełko albo duży słoik. W kapsule może się znaleźć – lista / zdjęcie uczestników projektu – wiadomości o waszej miejscowości w 2018 roku – ilu liczy mieszkańców, jakie są ważne miejsca czy święta lokalne. – wiadomości o bibliotece (ilu ma czytelników, książek, jaka książka dla dzieci była najchętniej wypożyczana ), kto w niej pracuje. – zdjęcie / rysunek przedstawiający bibliotekę. Nika Kołacz